Zachodnioeuropejska kultura pracy nieustannie ewoluuje. Jakiś czas temu w jej kontekście mówiło się m.in. o downshiftingu, czyli zjawisku polegającym na ograniczeniu godzin spędzanych w pracy, w celu odzyskania równowagi między aktywnością zawodową a życiem prywatnym (work–life balance). Eksperci zajmujący się tym obszarem dostrzegli także slow productivity, które można tłumaczyć jako bardziej jakościowe podejście do wydajności, w przeciwieństwie do działania, w którym celem jest odhaczenie jak największej liczby zadań z ich długiej listy.

Czytaj więcej

Downshifting: świadome spowolnienie tempa pracy. Komu potrzebna taka strategia?

Już kilka lat temu, przyglądając się zwyczajom pokolenia Z, dużo mówiło się także o snail girl. Termin ten po raz pierwszy pojawił się w artykule projektantki mody Sienny Ludbey na łamach portalu „Fashion Journal”. Autorka zdefiniowała kobietę ślimaka – przede wszystkim w kontekście zawodowym – jako chodzącą nieśpiesznie, fundującą sobie odpoczynek wtedy, kiedy tego potrzebuje, a także podążającą własną ścieżką, we własnym tempie. 

Bare minimum Monday – na czym polega ten trend?

W style pracy, o których mowa, wpisuje się także trend bare minimum Monday. Pojawił się w 2022 r. na TikToku Marisy Jo Mayes jako odpowiedź na presję produktywności, przemęczenie i narastające wypalenie zawodowe. Nie chodzi w nim jednak o lenistwo czy brak zaangażowania, tylko o świadome zarządzanie zasobami i priorytetami — tak, aby reszta tygodnia była bardziej produktywna i mniej stresująca.

Eksperci serwisu LiveCareer Polska postanowili zbadać, jak wygląda trend bare minimum Monday w Polsce i sprawdzić, czy świadomie ograniczamy ilość i tempo pracy w poniedziałki. W tym celu przeprowadzili ankietę wśród 628 polskich pracowników. Na pytanie „Czy zdarza Ci się świadomie obniżać tempo pracy w poniedziałki, żeby lepiej funkcjonować przez resztę tygodnia?” aż 46 proc. badanych odpowiedziało, że to im się zdarza: regularnie (12 proc.), czasami (20 proc.) lub rzadko (14 proc.). Pozostałe 54 proc. respondentów nigdy tego nie robi.

Jak bare minimum Monday wpływa na samopoczucie pracowników?

Wyniki ankiety pokazały także, że stosowanie bare minimum Monday może poprawiać zarówno samopoczucie pracowników, jak i efektywność ich działań w kolejnych dniach. Takie wnioski nasuwają się z analizy odpowiedzi na kolejne pytania 46 proc. badanych, którzy przyznali, że zdarza im się świadomie obniżać tempo pracy w poniedziałki. 48 proc. z nich przyznało, że dzięki temu odczuwa mniej stresu i zmęczenia.  36 proc. respondentów miało poczucie, że działając w poniedziałki w zwolnionym tempie, popełnia mniej błędów wynikających z pośpiechu. Tyle samo stwierdziło, że lepiej organizuje swój czas i planuje zadania. 34 proc. z kolei dostrzegało u siebie większą efektywność w kolejnych dniach, a 20 proc. odczuwało większą satysfakcję z pracy. 16 proc. badanych uważało, że poprawia to ich stan zdrowia. 

Czytaj więcej

Slow productivity. Na czym polega modna strategia "leniwego" zarządzania czasem?

Jednocześnie 6 proc. badanych w tej grupie nie zauważyło żadnego efektu bare minimum Monday — możliwe, że ze względu na to, iż nie praktykowali go wystarczająco długo.

– Decydując się na ten model działania, warto pamiętać, że bare minimum Monday działa tylko wtedy, gdy nie próbujemy nadrabiać wszystkiego we wtorek kosztem własnych granic i zdrowia – mówi Żaneta Spadło, ekspertka  LiveCareer Polska. – Jego celem nie jest przesuwanie stresu na kolejny dzień, ale bardziej równomierne rozłożenie wysiłku w całym tygodniu – podkreśla.