Krzysztof Koźmiński
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, partner zarządzający w kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy Adwokaci i Radcowie Prawni.
Odp: Nie zgadzam się
Pragnę wyraźnie podkreślić: jestem zwolennikiem daleko idącej wolności słowa (w tym również tolerowania wypowiedzi kontrowersyjnych, prowokacyjnych, drażniących różne grupy społeczne czy wchodzących w konflikt z poprawnością polityczną) i sprzeciwiam się różnorakim – podejmowanym na poziomie krajowym oraz unijnym – próbom cenzurowania wypowiedzi, szczególnie jeśli kontrargumentem jest „wywoływanie złego samopoczucia” adresata czy subiektywne oraz wywołane nadwrażliwością „ból i przykrość”.
Ale nie oznacza to, że nie dostrzegam problemów z jej nadużywaniem we współczesnym świecie.
Po pierwsze – żyjemy w świecie social mediów, przebodźcowania informacjami, w tym fake newsami, które rozsiewają patoinfluencerzy, pseudoredakcje i samozwańczy dziennikarze, rzekomi celebryci, hejterzy itp. Opluć kogoś, obrzucić błotem, podać nieprawdziwą, a krzywdzącą informację do przestrzeni publicznej jest bardzo łatwo, a nigdy wcześniej (jak obecnie) nie rozprzestrzeniały się one tak szybko.
Po drugie: mam wątpliwości co do skuteczności trybu prywatnoprawnego ochrony dóbr osobistych.
Choć postrzegam prawo karne jako ostateczną reakcję, nie mam wątpliwości, że zwłaszcza w dzisiejszych czasach powinno ono, w sytuacjach skrajnych, chronić ofiary, a także społeczeństwo, tzw. opinię publiczną, przed treściami pomawiającymi, zniesławiającymi.
Piotr Podgórski
Radca prawny, członek zarządu Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl
Odp: Nie zgadzam się
Argumenty wskazywane za koniecznością dekryminalizacji przestępstwa zniesławienia, oparte na postrzeganiu tej normy jako źródła poważnego ograniczenia dla wolności wypowiedzi czy istnienia tzw. „mrożącego skutku”, są w moim odczuciu nietrafne. Usunięcie art. 212 k.k. oznaczałoby, że cześć i dobre imię człowieka są wartościami niższej rangi niż swoboda wypowiedzi, co jawnie kłóciłoby się z rangą konstytucyjnych praw i wolności. Takie wartości jak nienaruszalność godności człowieka, której emanacją jest zarówno jego cześć wewnętrzna, jak i zewnętrzna (art. 30 Konstytucji), oraz prawo do ochrony prawnej czci i dobrego imienia (art. 47 Konstytucji) zawisłyby w ustawowej próżni, nie podlegając ochronie na gruncie prawa karnego.
Argument zwolenników uchylenia art. 212 k.k., wskazujący, że wystarczająca jest ochrona cywilnoprawna, należy uznać za nietrafiony. Nie jest tajemnicą fakt, że sprawy cywilne dotyczące ochrony dóbr osobistych są niejednokrotnie prowadzone latami. W dodatku powód pozbawiony jest niejednokrotnie możliwości ustalenia danych sprawcy szkalującego jego dobre imię, podczas gdy organy ścigania, w oparciu o przepisy procedury karnej, dysponują odpowiednimi ku temu środkami. W doktrynie prawniczej słusznie podkreśla się, że obie płaszczyzny, zarówno prawa cywilnego, jak i karnego, muszą się wzajemnie uzupełniać, a nie zastępować. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie kilkukrotnie podkreślał, że wolność wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego i może podlegać ograniczeniom, jeżeli są one konieczne w demokratycznym państwie dla ochrony praw i wolności innych osób. W wyroku z dnia 30 października 2006 r., sygn.: P 10/06, TK uznał art. 212 k.k. za zgodny z Konstytucją, wskazując, że penalizacja zniesławienia co do zasady mieści się w standardzie demokratycznego państwa prawa, o ile stosowana jest proporcjonalnie. Tym samym Trybunał Konstytucyjny nie tylko dopuszczał możliwość ograniczenia prawa do wolności słowa na rzecz ochrony czci i dobrego imienia, ale akcentował, że ochrona tych wartości poprzez przepisy karne jest uzasadnioną realizacją konstytucyjnych obowiązków państwa.
Kamil Zaradkiewicz
Doktor habilitowany Uniwersytet Warszawski i sędzia Sądu Najwyższego
Odp: Zdecydowanie się zgadzam
Wykroczenie poza granice wolności wypowiedzi nie powinno być zagrożone sankcją karną, w szczególności pozbawieniem wolności. W pełni adekwatne i wystarczające powinny być instrumenty ochrony cywilnoprawnej.