Tomasz Safjański
Doktor habilitowany, profesor AWSB
Odp: Zdecydowanie się zgadzam
Absolutnie rynek krypto w Polsce zbyt długo funkcjonuje w „szarej strefie regulacyjnej”, a nadzór państwa był zbyt ograniczony, choćby ze względu na globalny charakter tego rynku. Jednakże brak nowych przepisów nie był przeszkodą, aby reagować na ryzyka i zapobiec aferze Zondacrypto — zdecydowanie zabrakło woli, koordynacji i determinacji w użyciu istniejących narzędzi. Stawiam tezę, że przy wcześniejszej reakcji państwa oraz odpowiedniej koordynacji działań i wymiany informacji skala afery mogła zostać ograniczona.
Dariusz Adamski
Profesor nauk prawnych, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego
Odp: Nie zgadzam się
Przyjęcie ustawy o kryptoaktywach pozwoliłoby na zdecydowanie bardziej skuteczny monitoring rynku i wychwytywanie nieprawidłowości w działalności podmiotów oferujących usługi klientom w porównaniu z sytuacją, kiedy — ze względu na brak polskiej ustawy — wszystkie podmioty aktywne na polskim rynku musiałyby uzyskać licencję w innych krajach UE i działać w Polsce na zasadzie transgranicznej, a żaden polski organ nie nadzorowałby ich. Niemniej jednak żadne przepisy — ani już obowiązujące, ani przyjęte w przyszłości — nie są w stanie w pełni skutecznie uniemożliwić działalności mającej charakter oszustwa, w tym powstawania piramid finansowych, wyprowadzania majątku z firm lub zawierania przez nie niekorzystnych umów. Dla przeciwdziałania takim praktykom kluczowe znaczenie ma prawidłowo działający wymiar sprawiedliwości, zapewniający skuteczne i dotkliwe karanie tego rodzaju przestępstw, a także zdolny do odzyskiwania przynajmniej części sprzeniewierzonych środków inwestorów.
Oszustwa i przestępstwa finansowe są tak stare jak świat finansjery. Zmienne w czasie są jedynie narzędzia, przy użyciu których te przestępstwa są popełniane. Jednak zawsze, kiedy występuje zamiar oszustwa, a następnie skutek tego zamiaru, to obowiązujące od dawna przepisy prawa karnego typizujące poszczególne czyny zabronione nie tylko pozwalają, ale wręcz zobowiązują poszczególne organy państwa do niezwłocznego i zdecydowanego działania. Kryptowaluty i ich różnoraki obrót funkcjonują od wielu lat. Według szacunkowych danych podobno aż 3 mln Polaków ma posiadać tego typu aktywa. Jest to zatem społecznie i majątkowo bardzo duża skala. Pytanie, jakie przy takiej skali samo się nasuwa, dotyczy tego, ilu w Polsce mamy przeszkolonych funkcjonariuszy służb, prokuratorów i sędziów, którzy na tej branży i jej praktykach znają się co najmniej tak dobrze jak jej profesjonalni uczestnicy i gracze? To są zapewne dane bardzo tajne, ale myślę, że jest ich bardzo niewielu. I to jest istota problemu, ponieważ przeciwdziałanie jest możliwe i skuteczne wtedy, kiedy ma się doskonale przygotowane zespoły fachowców, którzy przy wykorzystaniu dostępnych państwu środków operacyjnych oraz ponadprzeciętnej wiedzy własnej na temat danej branży mogą rzeczywiście chronić obywateli przed nadużyciami. Wszyscy politycy (a szczególnie tacy, którzy odwołują się do kategorii „nowoczesności” i „wolnego rynku”) powinni się skupić na kształceniu, formowaniu i wyposażeniu takich profesjonalnych branżowych zespołów. Koszt takich działań zawsze będzie niższy niż koszty różnorakich „afer”.