Obecna sytuacja na rynku ropy jest przejściowa. W związku z tym niezbędne są działania osłonowe tak, aby impulsy inflacyjne nie rozchodziły się po całej gospodarce, tylko zostały stłumione w zarodku. Koszty braku interwencji będą bowiem przewyższały koszty interwencji.
Utrzymywanie przez pewien czas niższych cen paliw pozwala bowiem na powstrzymanie impulsów inflacyjnych w całej gospodarce i przeciwdziała rozkręcaniu się spirali cenowo-płacowej, którego to zjawiska już wcześniej wielokrotnie doświadczaliśmy i dobrze znamy jego negatywne skutki. Inflacja jest szkodliwa dla gospodarki, a jak już się rozkręci to koszty jej redukcji są bardzo wysokie, wymagają bowiem zastosowania restrykcyjnej polityki pieniężnej prowadzącej do poniesienia stóp procentowych. To z reguły przekłada się na redukcję wydatków w gospodarce i odbija się negatywnie na działalności gospodarczej. W związku z tym należy dążyć do tego, aby impulsy inflacyjne z sektora paliwowego nie przenosiły się na resztę gospodarki. Oczywiście, może się to wiązać z pewnymi kosztami w postaci utraconych zysków przez firmy paliwowe, które można im zrekompensować (niewspółmiernie niższym kosztem). Jednak w praktyce wcale nie musi być to konieczne, ponieważ poziom zysków tych firm można utrzymać poprzez zwiększenie ich obrotu, dzięki zwiększonemu popytowi z zagranicy w sytuacji gdy kraje sąsiednie nie decydują się na interwencję