Ministerstwo Infrastruktury przewiduje, że jeszcze w tym roku powinny zacząć się na polskich drogach próby długich zestawów, mierzących 25,25 m. Terminy zależą do Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, który wyznaczy bezpieczną dla dróg masę całkowitą pojazdów.
Do ustalenia jest także sposób udostępniania dróg należących do jednostek samorządu terytorialnego oraz wysokość ewentualnych opłat za dopuszczenie długich zestawów na drogi oraz wymogów formalnych dla ich kierowców.
Dwa samochody zamiast trzech
Takich pojazdów domagają się spedytorzy i duże firmy transportowe. – Długie zestawy bardzo by się przydały. Z Trójmiasta do Katowic wysyłamy dziennie kilkanaście samochodów z drobnicą. Nowe regulacje pozwoliłyby zastąpić trzy tiry dwoma długimi zestawami – podkreśla prezes Jas-FBG Jarosław Domin.
Czytaj więcej
Baltic Hub zamknął rekordowy rok zarówno pod względem operacyjnym jak i inwestycji.
Zaznacza, że taka trasa, przy podwójnej obsadzie, robiona jest na jedną zmianę, więc odpada konieczność zapewnienia parkingów. Podobnych korzyści spodziewa się szef Road Network, Grupa Raben Aleksander Kroll. – Wdrożenie długich zestawów to nie tylko większa ładowność – nawet do 102 palet – lecz także możliwość ograniczenia liczby pojazdów na drogach. W praktyce oznacza to, że trzy standardowe ciężarówki mogą zostać zastąpione przez dwa zestawy LHV. Efektem jest mniejsza emisja CO2, poprawa efektywności flot i bardziej zrównoważony transport. Warto podkreślić, że – podobnie jak w innych krajach europejskich – pojazdy LHV są przewidziane wyłącznie do ruchu po autostradach, drogach ekspresowych oraz wyznaczonych trasach dojazdowych do centrów logistycznych – zastrzega Kroll.
Przypomina, że jego firma posiada wieloletnie doświadczenie w eksploatacji tego typu rozwiązań w Niemczech, Holandii czy Czechach. – Regularnie je wykorzystujemy i znamy ich realne korzyści operacyjne oraz środowiskowe – podkreśla przedstawiciel Grupy Raben.
Przypomina, że w Polsce brakuje już ok. 150 tys. kierowców zawodowych, a prognozy wskazują na dalsze pogłębianie się tego deficytu. Liczy również, że dmc długich zestawów wzrośnie z obecnych dopuszczalnych 40 ton do 48 ton.
Nie wszyscy są „za”
Prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz obawia się, że pilotaż nie doprowadzi do ofensywy polskich przedsiębiorców, lecz wjechanie do kraju długich ciężarówek (EMS-ów) na zagranicznych rejestracjach. – Przepisy te po prostu dopuszczą zagraniczną, unijną konkurencję stosującą już tego typu rozwiązania w swoich krajach, na nasz rynek. Dlatego, jeśli już, to raczej podnoszą konkurencyjność zagranicznych przewoźników na rynku polskim, a nie polskich zagranicą – twierdzi Matulewicz.
Czytaj więcej
Protestujący rolnicy francuscy niszczą przewożony przez ciężarówki towar, przy całkowitej bierności francuskich służb.
Zwraca uwagę na stanowisko Francji i Włoch, które pomimo dobrze rozwiniętej sieci autostrad, predestynującej do wykorzystania EMS-ów, od dłuższego czasu odmawiają dopuszczenia ich na swoim terytorium.
Uważa, że rozwiązanie to jest najbardziej pożądane i oczekiwane przez firmy przemieszczające duże objętościowo masy ładunkowe pomiędzy swoimi zakładami czy oddziałami mające dobry dostęp do sieci autostrad czy dróg ekspresowych. W przypadku samych przewoźników, korzyści z długich zestawów nie są oczywiste. – Mamy wrażenie, że rządzący przyjęli sobie za punkt honoru obniżenie marż firm transportowych przy jednoczesnym podnoszeniu wszelkich możliwych wydatków, opłat, podatków, parapodatków i wprowadzaniu nowych – ocenia prezes ZSPD.