Polska ma rozwinięty przemysł informatyczny, podobnie jak branżę logistyczną, jednak nie wyróżnia się ona na tle europejskiej konkurencji korzystaniem z narzędzi informatycznych. Zresztą w całej Europie i na Bliskim Wschodzie jest z tym słabo (w porównaniu np. do przemysłu metalowego).
Tylko 29 proc. firm logistycznych posługuje się technologiami opartymi na AI do realizacji procesów operacyjnych. Mniej niż jedna czwarta (24 proc.) zdigitalizowała wewnętrzną obsługę dokumentów, a narzędzia do audytu dokumentów i ich zgodności wdrożyła mniej niż połowa (41 proc.). Zaledwie w 39 proc. przedsiębiorstw do komunikacji z zagranicznymi partnerami używa się innych aplikacji niż e-mail, wynika z analizy Deep Current.
Czytaj więcej
Producenci taboru niepokoją się, że bez ustawowej osłony nie poradzą sobie z dotowaną przez rząd w Pekinie chińską konkurencją.
Dyrektor generalny w Komputronik Biznes Paweł Stapf stwierdza, że branża TSL odczuwa potrzebę posiadania najnowszych rozwiązań technologicznych. – Problem tkwi w tym, że koszty operacyjne w logistyce już same w sobie są wysokie, więc część firm próbuje je optymalizować poprzez cięcie wydatków związanych z IT. Powstaje błędny krąg, bo między innymi od stopnia cyfryzacji biznesu zależy jego prosperity – wskazuje Stapf. – Wyjściem jest odpowiednie oszacowanie możliwości i ograniczeń, tak aby mimo skromnego budżetu nie odbierać sobie szansy na ewolucję technologiczną – twierdzi Stapf.
Jajko czy kura
Stapf podkreśla, że branża logistyczna jest świadoma, że spowolniona transformacja cyfrowa w przekłada się na poważne problemy z efektywnością. Wskazuje, że 57 proc. dyrektorów logistyki zgłosiło opóźnienia w wysyłce w ciągu ostatniego roku, które były bezpośrednio związane z błędami w dokumentach i doprowadziły do zaburzenia całego łańcucha dostaw. 36 proc. respondentów przyznało się do poniesienia grzywien lub kar. Co więcej, 42 proc. przedsiębiorstw utraciło możliwości generowania przychodów, ponieważ ręczne procesy spowolniły onboarding klientów lub uniemożliwiły skalowanie działalności wraz ze wzrostem popytu.
Tempo automatyzacji w branży TSL można porównać do klasycznego dylematu „jajka czy kura”, uważa szef wzrostu w polskiej firmie Netguru Tomasz Grynkiewicz. – Z jednej strony firmy działają na relatywnie niskich marżach, nawet jednocyfrowych – co ogranicza możliwości czy w ogóle myśl o inwestycji w nowe technologie. Z drugiej strony właśnie brak automatyzacji utrudnia poprawę efektywności operacyjnej i uzyskanie wyższej rentowności. W praktyce oznacza to, że część firm pozostaje w zaklętym kręgu: niskie marże hamują inwestycje, a brak inwestycji utrwala niską produktywność – wskazuje Grynkiewicz.
Czytaj więcej
Logistyka kontraktowa walczy z rosnącymi kosztami i stara się zachować marże. Coraz częściej sięga po automatyzację.
Największą dynamikę dostrzega w segmentach silnie powiązanych z e-commerce, takich jak q-commerce czy rynek KEP. – Tutaj inwestycje w technologie są oczywistością, stały się kluczowym elementem przewagi konkurencyjnej. Nie wynika to koniecznie z wyższej marżowości, lecz przede wszystkim ze skali operacji i wysokiego poziomu cyfryzacji tych modeli biznesowych. Pracując z firmami z tego obszaru, m.in. przy rozwoju platform dostaw czy integracji systemów przewoźników, obserwujemy że kluczowe są integracje danych, automatyzacja procesów operacyjnych oraz wykorzystanie AI do planowania i prognozowania popytu – wymienia Grynkiewicz.
Jego firma pracowała m.in. dla platform dostaw na żądanie oraz usług kurierskich jak Żabka Nano, Delivery Hero oraz Vinted Go.
Wspólnymi siłami
W sektorze TSL marże netto są bardzo niskie – często na poziomie 1–3 proc. – dlatego każda większa inwestycja technologiczna jest postrzegana jako ryzyko – wyjaśnia założyciel Bednarz Ventures Patryk Bednarz. – Naszą ambicją jest zmienić sposób myślenia o innowacji: nie jako o kosztownej transformacji IT, lecz jako o narzędziu do odzyskiwania marży poprzez automatyzację konkretnych procesów operacyjnych z użyciem AI – tłumaczy Bednarz.
Czytaj więcej
Koncerny logistyczne zamknęły trudny rok, w Europie maleje popyt na transport, a z nim zyski. Ten rok ma przynieść lekką poprawę.
Tak powstał wsparty przez DBK i Rohlig Suus Logistics program MobiScale, który jest częścią szerszego modelu budowania projektów dla branży TSL. W pierwszym etapie (inkubacja) zespoły weryfikują problem i budują pierwsze prototypy. W kolejnym (Accelerate) prowadzone są kontrolowane pilotaże w środowisku operacyjnym partnerów branżowych, aby sprawdzić realny wpływ rozwiązania na procesy i KPI. – Najpierw razem z partnerami branżowymi identyfikujemy konkretne problemy operacyjne – np. w obszarach dokumentacji, obsługi zleceń, procesów celnych, back-office czy compliance. Następnie zespoły projektowe budują rozwiązania, których celem jest odzyskanie części marży poprzez redukcję kosztów operacyjnych, skrócenie czasu procesów czy ograniczenie błędów. W praktyce mówimy często o potencjale rzędu ok. 0,2–2 punktów procentowych marży (w danym procesie) – co w branży o tak niskiej rentowności jest bardzo istotną dźwignią ekonomiczną – podkreśla Bednarz.
Finał pierwszej edycji MobiScale, pierwszego w Polsce programu inkubacyjnego dla sektora transportu, spedycji, logistyki i mobilności, odbył się 25 lutego w Warszawie. Wcześniej, w ciągu dziewięciu tygodni 12 zespołów przeszło przez uporządkowany proces weryfikacji założeń i dopracowywania modeli biznesowych.
Na scenie zaprezentowano rozwiązania dotyczące m.in.:
- automatyzacji procesów celnych i dokumentacyjnych,
- pełnej automatyzacji procesu ofertowania we frachcie morskim,
- automatyzacji procesów spedycyjnych w transporcie,
- usprawnienia zarządzania procesami magazynowymi,
- wykorzystania AI w obszarach back-office i compliance,
- poprawy visibility i kontroli przepływów logistycznych.
Czytaj więcej
Kontenerowce znikają z Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego. Dłuższa trasa to wyższe koszty i opóźnienia dostaw.
Zwycięzcą pierwszej edycji został projekt CUSTREAM – rozwiązanie wspierające automatyzację procesów celnych stworzone przez Joannę Porath. Zespół otrzymał nagrodę o wartości 40 tys. zł na dalszy rozwój projektu we współpracy z organizatorem programu.