Nazwa przeciwnika oczywiście mogła budzić respekt, bo za drużyną z Florencji stała nie tylko wielka historia, ale też wielkie pieniądze, skoro za napastnika Roberto Piccoliego była w stanie wyłożyć latem 25 mln euro.

O takich transferach w Białymstoku mogą jedynie pomarzyć, a gwiazd w kadrze Fiorentiny jest więcej, tylko że nie wszystkie mogły przyjechać do Polski na mecz 1/16 finału Ligi Konferencji.

Liga Konferencji. Katastrofa Jagiellonii w drugiej połowie

W składzie włoskiej ekipy zabrakło przede wszystkim bramkarza Davida De Gei, napastników Moise Keana i Manora Solomona oraz obrońcy Tariqa Lampteya. Zastąpić musieli ich młodsi koledzy, mniej doświadczeni i mający mniejsze umiejętności. Zresztą nawet podstawowi gracze Fiorentiny w tym sezonie nie błyszczą. Drużyna z Florencji jest w strefie spadkowej, a w 25 meczach Serie A straciła aż 39 goli i wszyscy wskazywali, że defensywa jest największym problemem rywali Jagiellonii.

Czytaj więcej

Polski trener Dynama: Zawsze po powrocie z centrum Kijowa mam mieszane uczucia

Piłkarze Adriana Siemieńca mieli spróbować to wykorzystać i kto wie, jak wszystko by się potoczyło, gdyby najlepszy napastnik Afimico Pululu nie był zawieszony za kartki.

Gospodarze ruszyli na rywali z impetem i w pierwszych 20 minutach wypracowali dużą przewagę. Szybko odbierali piłkę po stracie i atakowali na zmianę lewym albo prawym skrzydłem. Do pola karnego wszystko wyglądało dobrze, ale pod bramką brakowało kogoś, kto oddałby groźny strzał. Dość powiedzieć, że najlepszą szansę Jagiellonia miała po kiksie obrońcy, który trafił w Kamila Jóźwiaka.

Czytaj więcej

Marek Papszun urządza Legię po swojemu. 27 osób do pomocy

W drugiej połowie miało być jeszcze lepiej, a nastąpiła katastrofa. Piłkarze Paolo Vanoliego zaczęli groźniej atakować i w 53. minucie wywalczyli rzut rożny. Z bliska głową strzelił Luca Ranieri, a Sławomir Abramowicz nie zdołał odbić piłki. Jagiellonia ruszyła, Bartłomiej Wdowik zdobył nawet bramkę, ale był na spalonym. Sędzia cofnął akcję do miejsca, gdzie faulowany został Jesus Imaz i Wdowik dostał szansę na poprawkę z rzutu wolnego. Może mówić o wielkim pechu, bo trafił w słupek.

Pod drugą bramką niestety nie pomylił się Rolando Mandragora, który strzelił nie do obrony. Piccoli w końcówce dołożył trzeciego gola z rzutu karnego. W obu przypadkach piłkarze z Białegostoku niepotrzebnie faulowali przeciwników.

Lech bliżej awansu do 1/8 finału Ligi Konferencji

Jagiellonia pojedzie do Florencji z małymi szansami na sukces, ale powinna wierzyć do samego końca. Trzy lata temu Lech Poznań przegrał z Włochami pierwszy mecz 1:4, a w rewanżu prowadził już 3:0, niestety w końcówce opadł z sił i stracił dwa gole.

Teraz piłkarze z Poznania są praktycznie pewni awansu do 1/8 finału Ligi Konferencji. Wygrali na wyjeździe 2:0 z KuPS Kuopio, a sprawę załatwili praktycznie w pierwszej połowie trafieniami Antoniego Kozubala i Taofeeka Ismaheela.

Finowie przez większość meczu grali w osłabieniu po czerwonej kartce Joslyna Luyeye-Lutumby, ale w pełnym składzie też wyglądali gorzej od zawodników Lecha.