Węgierskie peregrynacje najważniejszych polityków polskiej prawicy są symptomem bardzo niebezpiecznego zjawiska.
Dlaczego PiS po pełnoskalowej agresji Putina na Ukrainę schłodziło relacje z Orbánem
Przez kilka lat od wybuchu wojny rosyjskiej przeciw Ukrainie Prawo i Sprawiedliwość schłodziło relacje z Viktorem Orbánem, widząc jego bliskie relacje z Rosją. Jeszcze w grudniu prezydent Karol Nawrocki odwołał swoje spotkanie w Budapeszcie z węgierskim premierem po tym, jak Orbán kilka dni wcześniej ściskał się na Kremlu z Władimirem Putinem. Węgry z jednej strony były bezpieczną przystanią dla uciekinierów przed polskim wymiarem sprawiedliwości, ale z drugiej strony stanowiły obciążenie, ponieważ trzymały z Rosją i występowały przeciw Ukrainie przy każdej okazji na forum Unii Europejskiej.
Ostatnio zaś byliśmy świadkami dwóch wydarzeń pokazujących, czyim sojusznikiem jest Orbán: po pierwsze Budapeszt na ostatnim szczycie zablokował wypłatę opiewającej na 90 mld euro pożyczki dla Ukrainy. Bez tych pieniędzy ukraińskie państwo upadnie, a Rosja może wygrać wojnę. Po drugie „Washington Post” ujawnił, że podczas przerw najważniejszych unijnych debat węgierski wicepremier i minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó miał dzwonić do Siergieja Ławrowa i informować go o przebiegu rozmów.
Właściwie wszyscy się spodziewali, że Węgry stały się koniem trojańskim Rosji w Unii Europejskiej. Teraz zaś mamy jedynie na to kolejne dowody.
Co się zmieniło w polityce Węgier, że Morawiecki i Nawrocki odnawiają sojusz z Orbánem?
I w takich okolicznościach Mateusz Morawiecki, który miał być tą bardziej europejską twarzą PiS, jedzie do Budapesztu na zjazd alt-rightowej międzynarodówki i robi sobie wspólne zdjęcie z węgierskim premierem.
A Karol Nawrocki wybiera się do Budapesztu w tym tygodniu. I nie, nie było żadnego zwrotu w zachowaniach Orbána Robi to samo, albo nawet bardziej niż wcześniej, gdy PiS ostudził z nim kontakty.
Ale teraz Orbánowi zaglądnęło w oczy widmo porażki wyborczej. Więc na pomoc mu rzuciły się nagle Rosja i Stany Zjednoczone. Oraz liderzy polskiej prawicy.
Niestety to kolejny – po wecie wobec SAFE – ruch, który oznacza, że mentalnie polska prawica oddala się od Zachodu i lepiej się czuje w towarzystwie proputinowskiej skrajnej prawicy niż w Unii Europejskiej.