Karol Nawrocki zawetował rządową reformę KRS, czym nie zawiódł oczekiwań pokładanych w nim zarówno przez obóz patriotyczny, jak i demokratyczny. Nie mam bowiem złudzeń, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek oraz zbliżeni do niego sędziowie z największych stowarzyszeń sędziowskich spodziewali się podpisania przez prezydenta ustawy, która choćby w najmniejszym stopniu uderza w fundamenty PiS-owskiego reżimu w polskim sądownictwie. Dowodem tego niech będzie aktywna kampania na rzecz prawyborów do KRS prowadzona od tygodni przez część sędziów i resort sprawiedliwości. O czym mowa? Chodzi o efektowny plan B, zgodnie z którym 15 kandydatów na sędziowskich członków KRS miałoby zostać wyłonionych w swoistych prawyborach przeprowadzonych wśród sędziów w całej Polsce. Sejm miałby jedynie zatwierdzić w głosowaniu wolę sędziów.
Czytaj więcej
Prezesi niemal wszystkich sądów apelacyjnych w Polsce zaapelowali do sędziów o udział w tzw. prawyborach do Krajowej Rady Sądownictwa. Ich zdaniem...
Plan ten wydaje się przy tym dość karkołomny, o czym świadczyć może rosnąca masa wątpliwości wobec procedury, przebiegu i konsekwencji prawyborów. Na jakiej podstawie prawnej w sądach mają zostać zorganizowane wybory sędziowskie? Kto je sfinansuje? Kto wybierze i zarządzi ich termin? Do kogo i w jakim trybie składać skargi wyborcze? Co w przypadku spodziewanego bojkotu organizacji głosowania w niektórych sądach? Kto i w jaki sposób wreszcie miałby liczyć wyniki i frekwencję? Pytań w sprawie prawyborów jest więcej niż odpowiedzi. Nie wiemy nawet, kto miałby na nie odpowiedzieć.
Więcej pytań o prawybory do KRS niż odpowiedzi
Największą niepewność budzą jednak skutki tej preselekcji. Samozwańcza strona demokratyczna twierdzi bowiem, że wybrany w ten sposób skład KRS będzie zgodny z konstytucją, ze standardami europejskimi i będzie cieszył się zaufaniem sędziów. Jest to o tyle niezrozumiałe, że zgodnie z planem B członków Rady ostatecznie przecież i tak wybiorą posłowie. A kierowanie sędziów do KRS przez polityków było i jest koronnym dowodem mającym świadczyć o nielegalności neoKRS. Przez lata argumentu tego używali ci, którzy teraz połykają własne języki i w obsadzaniu KRS przez polityków, poprzedzonym co prawda prawyborami, nie widzą nic zdrożnego. – Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje – kwituje minister Żurek.
Czytaj więcej
Rozpoczęła się procedura wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa. Szykują się też „prawybory” do KRS wśród sędziów, które mogą dać p...
Ostatecznie członków KRS wybierze Sejm
Do mnie to tłumaczenie nie trafia, podobnie jak utyskiwanie obozu samozwańczych patriotów, którzy przekonują, że prawybory są niezgodne z prawem, dyskryminują sędziów i ograniczają ich prawa. Przecież to na końcu posłowie zadecydują o obsadzie Rady i formalnie, a także faktycznie stosować będą przepisy, których ekipa Zbigniewa Ziobry i satelickich sędziów tak zaciekle broni.
Być może za tym kryje się coś więcej. Być może okrzyki, że KRS wyłoniona po prawyborach będzie nielegalna mają dotrzeć do ucha prezydenta Karola Nawrockiego i dać mu argumenty do nieuznawania wszelkich decyzji neo-neoKRS. Pewne natomiast jest jedno – obywatel w sądzie nadal lekko mieć nie będzie.