"Grupa 15 kandydatów do KRS z tzw. listy praworządnościowej to sędziowie wyłonieni po szerokich konsultacjach w środowisku sędziowskim, nie tylko w stowarzyszeniach”. Przytoczone słowa sędziego Wojciecha Buchajczuka z wywiadu opublikowanego w „Rzeczpospolitej” 10 marca 2026 r. sprowokowały mnie do zabrania głosu w sprawie, która porusza obecnie środowisko sędziów.
Od razu, by jasno zaznaczyć też moją pozycję, chcę stwierdzić, że poprzez pełnomocnika zgłosiłem swoją kandydaturę na członka Krajowej Rady Sądownictwa. Nie jestem reprezentantem ani jednych, ani drugich skłóconych ze sobą stowarzyszeń sędziowskich (w szczególności Sędziów RP, Themis i Iustitii). Nie jestem też reprezentantem żadnego z prezesów sądów apelacyjnych. Inicjatywa zgłoszenia mojej kandydatury zrodziła się właśnie z poczucia braku możliwości partycypacji w tych „szerokich konsultacjach” w środowisku sędziowskim, które doprowadziły do ukształtowania tej tzw. praworządnościowej listy sędziów. Moja inicjatywa wynika z potrzeby przywrócenia odpowiedniej rangi samorządowi sędziowskiemu, pominiętemu przy tych „konsultacjach”.