Z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że polscy żołnierze nie powinni brać udziału w konflikcie na Bliskim Wschodzie, nawet wtedy, gdyby o to poprosiły Stany Zjednoczone. Tak uważa 84,7 proc. badanych, przeciwne zdanie ma 11 proc., a 4,4 proc. nie ma na ten temat wyrobionej opinii.
Co ciekawe, zdania na ten temat niemal po równo rozkładają się pomiędzy wyborców obozu władzy oraz opozycji, z lekkim wskazaniem negatywnych wśród tych ostatnich. W grupie stronników koalicji rządowej aż 89 proc. sprzeciwia się takiej możliwości, a wśród wyborców opozycji (PiS, Razem, Konfederacja) nieco więcej – bo 92 proc., zaś Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna – 93 proc.
Najwięcej zwolenników wysłania wojska na Bliski Wschód jest wśród osób niegłosujących – 31 proc.
Kim są przeciwnicy wysłania Wojska Polskiego do Zatoki Perskiej
To w większym stopniu osoby, które w ostatnich wyborach parlamentarnych głosowały na Trzecią Drogę (100 proc.) lub Nową Lewicę (97 proc.), zaś w prezydenckich na Grzegorza Brauna, Szymona Hołownię lub Adriana Zandberga (po 100 proc. wskazań na każdego kandydata).
Przeciwko wysłaniu wojska do Zatoki Perskiej są głównie kobiety (85 proc.), trzydziestolatkowie (96 proc.), mieszkańcy małych miast (94 proc.), pobierający świadczenia 800+ na jedno dziecko (87 proc.), respondenci z wykształceniem średnim (90 proc.). Osoby te czerpią informacje na temat sytuacji na świecie głównie z drukowanych tygodników (92 proc.), dzienników prasowych (87 proc.), a spośród telewizyjnych programów informacyjnych: Faktów TVN lub TVP Info (po 87 proc. wskazań).
Ppłk Faliński: kogo moglibyśmy wysłać na Bliski Wschód
Dlaczego Polacy nie widzą na Bliskim Wschodzie polskich żołnierzy? - Po pierwsze jest to rejon nieznany szerokiej rzeszy Polaków, poza nielicznymi, którzy jeżdżą do Egiptu, Turcji czy do Emiratów. Polakom kojarzy się to miejsce przede wszystkim z nielegalną emigracją do Polski np. z Iraku. Ale gdybyśmy taki sondaż robili np. w latach 70. i 80. XX wieku, wtedy wynik mógłby być inny, bo mieliśmy w tamtym rejonie ok. 30 tys. robotników i inżynierów, którzy jechali tam z rodzinami, aby zarabiać w twardej walucie – mówi nam ppłk. Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu, który służył m.in. na Bliskim Wschodzie. Przypomina on, że konflikt z Iranem może ewoluować w kierunku wojny ekspedycyjnej, takiej jaką znamy z Iraku i Afganistanu. - Dlatego mnie te opinie nie dziwią, tym bardziej, że konflikt ten osłabia zaangażowanie sojuszników w Ukrainie - zwraca uwagę.
Czytaj więcej
Uderzenie na Iran było przygotowywane od wielu lat. Izrael ma agentów wśród osób wysoko postawionych w rządzie, duchowieństwa, naukowców – mówi „Rz...
Kto ewentualnie mógłby tam zostać wysłany? – W bardzo ograniczonym zakresie wojska specjalne i niszczyciel min ORP Kormoran, ale temu powinna towarzyszyć odpowiednia logistyka – zwraca uwagę.
Z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że przeciwko udziałowi polskich wojsk w misji na Bliskim Wschodzie są w większym stopniu wyborcy opozycji m.in. z PiS. Czy to oznacza, że przestają oni popierać politykę Donalda Trumpa?
– Tu jest problem, albo są za MAGA, albo są przeciwko MAGA (hasło Donalda Trumpa „Uczyńmy Amerykę znów wielką – red.). To jest rozdwojenie jaźni, jakiś stopień hipokryzji politycznej, wyrachowania, bo dzisiaj ci, którzy krzyczeli w Sejmie „Donald, Donald” nie przekonują przecież Polaków, aby wysłać naszych żołnierzy w ten rejon świata np. do baz znajdujących się w irackim Kurdystanie – komentuje były oficer wywiadu cywilnego.
Donald Tusk: Polska nie wyśle wojska do Cieśniny Ormuz
Wszelkie spekulacje na ten temat przeciął na ostatnim posiedzeniu Rady Ministrów premier Donald Tusk (KO), który stwierdził, że Polska nie skieruje swoich wojsk do Iranu, bowiem „ten konflikt nie dotyczy bezpośrednio naszego bezpieczeństwa”. W ten sposób odpowiedział na apele prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłanie wojsk NATO w strefę konfliktu na Bliskim Wschodzie.
– Polska ma inne zadania w ramach NATO. Dotyczy to zarówno naszych sił lądowych, powietrznych, jak i morskich, które są ciągle, powiedziałbym, w budowie – oznajmił premier otwierając posiedzenie rządu. – To, co mamy w dyspozycji, jeśli chodzi o morze, musi służyć bezpieczeństwu Bałtyku. I to nasi sojusznicy, w tym Amerykanie, bardzo dobrze rozumieją. A więc nie ma powodu do niepokoju. Rząd nie przewiduje żadnej ekspedycji w kierunku irańskim i nie budzi to jakichś wątpliwości ze strony naszych sojuszników – stwierdził.
O ewentualność wysłania polskich żołnierzy w rejon Cieśniny Ormuz mówił w Radiu ZET szef kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego Zbigniew Bogucki. Stwierdził, że nie ma żadnych informacji, by takie rozmowy się toczyły.
– Przypomnę, że w tego rodzaju sytuacjach musiałoby być współdziałanie rządu i prezydenta – powiedział. – Wtedy, kiedy wysyłamy naszych żołnierzy poza granice Rzeczypospolitej, inicjuje taki proces rząd, Ministerstwo Obrony Narodowej, a finalizuje go prezydent poprzez wydanie stosownego postanowienia. Na dziś tego tematu w polskiej przestrzeni publicznej nie ma. Jeżeli rząd prezentuje stanowisko negatywne, to (...) wydaje się to trudne nawet w przyszłości – mówił Bogucki.
Krytycznie o postawie sojuszników z NATO, Japonii, Australii, Korei Południowej, ale też Chin wypowiedział się prezydent USA Donald Trump, który apelował o skierowanie sił, głównie okrętów, do odblokowania Cieśniny Ormuz. Przy okazji ostrzegł także, że jeśli nie będzie odpowiedzi albo odpowiedź będzie negatywna, „to będzie bardzo złe dla przyszłości NATO”.
W swoim wpisie Trump skrytykował NATO. „Nie jestem zaskoczony ich działaniem, ponieważ zawsze uważałem NATO (…) za jednokierunkową ulicę – my będziemy ich chronić, ale oni nic dla nas nie zrobią, zwłaszcza w czasie, gdy mogą być potrzebni” – stwierdził na portalu społecznościowym amerykański prezydent.
Jego zdaniem amerykańsko-izraelska operacja zakończyła się sukcesem: zniszczono irańską marynarkę, lotnictwo, systemy przeciwlotnicze i radarowe, a liderzy reżimu zostali wyeliminowani na niemal wszystkich szczeblach. Dodał, że dzięki temu „wielkiemu sukcesowi militarnemu”, Stany Zjednoczone „nie potrzebują ani nie pragną już pomocy państw NATO – NIGDY NIE POTRZEBOWALIŚMY!”
Polscy żołnierze uczestniczą w misjach na Bliskim Wschodzie
Ppłk. Marcin Faliński przypomina, że polscy żołnierze są obecni na Bliskim Wschodzie od wielu lat. Polska utrzymuje kilka kontyngentów wojskowych w pobliżu miejsca konfliktu zbrojnego.
Czytaj więcej
Wyjście USA z NATO, czyli paktu, który Stany Zjednoczone same zakładały i którego formalnie są „gospodarzem”, nie byłoby łatwe. Ani z powodów polit...
Jeden z nich stacjonuje w Turcji w ramach sił NATO. Polscy żołnierze z powietrza patrolują wschodni akwen Morza Śródziemnego oraz Morza Czarnego. Zgodnie z postanowieniem prezydenta RP z 14 września 2020 r., Polska do tej misji wystawiła samolot patrolowo-rozpoznawczy M28B 1R Bryza oraz do 80 żołnierzy i pracowników wojska. Kolejną decyzją prezydenta misja została przedłużona do 30 czerwca 2026 r.
Polscy żołnierze stacjonują też w bazie wojskowej w Iraku. W tym przypadku realizują mandat w ramach Sił Globalnej Koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu. Polscy żołnierze z wojsk inżynieryjnych szkolą irackich żołnierzy w dokonywaniu napraw i obsłudze poradzieckiego ciężkiego uzbrojenia np. czołgów. Inna grupa (głównie wojska specjalne) wspiera Siły Bezpieczeństwa Iraku „w odzyskaniu zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa w rejonach odpowiedzialności”. Do Iraku kierowane są Mobilne Zespoły Treningowe, pluton inżynieryjny oraz pluton ochrony i zespół doradczy. Misja potrwa co najmniej do 30 czerwca 2026 r.
Największy kontyngent wojskowy stacjonuje w Libanie w ramach misji ONZ. Do głównych zadań wojskowych należy: ochrona ludności cywilnej, monitorowanie strefy rozgraniczenia tzw. blue line oraz wsparcie libańskiego rządu w utrzymaniu pokoju i bezpieczeństwa. Kontyngent może liczyć do 250 żołnierzy. Nasi żołnierze współpracują z Irlandczykami i Węgrami. Prezydent RP zdecydował, że misja potrwa do 31 sierpnia 2026 r.