Reklama

Starbucks zakazuje pisania imion kandydatów na prezydenta na kubkach. „Zbyt polityczne”

Lubiana przez klientów Starbucksa tradycja podawania przy ladzie własnego imienia, które zostaje następnie zapisane na kubku i wykrzyczane przez baristę, zaczęła mieć polityczny wydźwięk. Sieć kawiarni wprowadziła w swoich lokalach w Korei Południowej zakaz używania imion kandydatów na prezydenta.
Starbucks wprowadził w Korei Południowej zakaz pisania imion kandydatów na prezydenta na kubkach

Starbucks wprowadził w Korei Południowej zakaz pisania imion kandydatów na prezydenta na kubkach

Foto: Bloomberg

Największa na świecie sieć kawiarni wprowadziła zdumiewający zakaz w Korei Południowej. Pechowcy, którzy posiadają te same imiona, co kandydaci startujący w nadchodzących wyborach prezydenckich, nie zostaną personalnie wywołani po odbiór kawy ani nie zobaczą swojego imienia umieszczonego na kubku.

Czytaj więcej

Starbucks zredukuje menu o prawie jedną trzecią i zwolni 1100 osób w USA

Starbucks zablokował bowiem tymczasowo możliwość używania przy ladzie sześciu imion – bo właśnie tylu kandydatów ubiega się o stanowisko głowy państwa. Klientki sieci w Korei nie mają się czym przejmować, ponieważ wśród kandydatów nie ma ani jednej kobiety. Są nimi: Lee Jae-myung, Kim Moon-soo, Lee Jun-seok, Kim Dong-yeon, Kim Kyoung-soo oraz Kim Doo-kwan.

Wybory prezydenckie w Korei Południowej. Starbucks chce zachować neutralność polityczną

Amerykańska sieć kawiarni wyjaśniła, że musi „zachować neutralność polityczną w okresie wyborczym” i uspokoiła, że zakaz zostanie zniesiony po wyborach prezydenckich, które zostaną przeprowadzone 3 czerwca 2025 roku.

Starbucks dostosował się w ten sposób do panującego w Korei Południowej zwyczaju nieopowiadania się za żadną ze stron politycznych zarówno przez biznes, jak i celebrytów. Zakaz pisania imion kandydatów na kubkach może wydawać się skrajnym posunięciem, dowodzi jednak, jak napięte nastroje panują w kraju po grudniowym impeachmencie poprzedniego prezydenta, Yoon Suk Yeola.

Reklama
Reklama

Jak zauważa BBC, południowokoreańskie społeczeństwo od kilku miesięcy jest bardziej podzielone niż kiedykolwiek wcześniej. W takiej sytuacji nawet najbardziej niepozorne gesty czy słowa mogą zostać upolitycznione – i naruszyć wizerunek firmy bądź osoby publicznej.

Starbucks miał podjąć tę radykalną decyzję w reakcji na wzmożoną w ostatnich miesiącach liczbę klientów, którzy zamawiali napoje za pośrednictwem aplikacji i wpisywali jako swoje pseudonimy takie frazy jak „aresztować Yoon Suk Yeola” lub „Lee Jae-myung [lider opozycji – red.] jest szpiegiem”. Bariści Starbucksa mieli wtedy obowiązek nie tylko napisać te hasła na kubkach, ale też wykrzyczeć je zza lady, gdy napoje były gotowe do odbioru.

Przemysł spożywczy
Kakao przestało być złotem Afryki? Ceny runęły, magazyny pełne
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Przemysł spożywczy
Rewolucja w lodowym imperium. Gigant ogłasza zmiany
Przemysł spożywczy
Polacy wydali 38 mld zł na mięso. Roślinne zamienniki nie zdobyły rynku
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Przemysł spożywczy
Rosyjska mizeria z ananasów. Ogórki są droższe od egzotycznych owoców
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama