Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak działał gang specjalizujący się w rozprowadzaniu narkotyków w nietypowych formach?
- W jaki sposób przestępcy wykorzystywali darknet do dystrybucji swoich produktów?
- Na czym polegała niekonwencjonalna oferta grupy skierowana do odbiorców?
- Jakie ryzyko zdrowotne niesie zażywanie substancji takich jak HHC?
- Jak policji udało się ukrócić ten proceder?
Przez cztery lata – od 2021 r. do 2024 r. – działając na terenie całego kraju, dziesięcioosobowa szajka prowadziła nielegalną produkcję i dystrybucję środków odurzających. Do sprzedaży sprawcy wykorzystywali zamknięte fora internetowe oraz tzw. darknet, licząc na anonimowość i ograniczając ryzyko wpadki. I długo im się to udawało. Aż policjanci CBŚP, działający pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, ukrócili intratny proceder.
– W akcji rozbijania grupy przestępczej funkcjonariusze zatrzymali dziesięć osób, z których osiem decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Wrześniowski, rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji.
Czytaj więcej
„Kryształy”, czyli syntetyczne narkotyki z rodzimych laboratoriów, zasilają krajowy rynek i stały się „towarem eksportowym”. W tym roku policja roz...
Popyt na narkotyki rośnie. W ubiegłym roku CBŚP przejęło ich rekordową ilość – 29 ton. Ta sprawa mogłaby być jedną z wielu, gdyby nie sposób zorganizowania narkotykowego interesu, a przede wszystkim niekonwencjonalna oferta skierowana do odbiorców. Narkotyki były ukryte w słodyczach – ciastkach i batonach o nazwach nawiązujących do znanych marek. A także w tzw. waporyzatorach wypełnionych suszem lub olejkiem zawierającym środek odurzający.
Narkotyki jak z filmu. Jak rozbity przez CBŚP gang faszerował słodycze substancjami odurzającymi?
– W grupie obowiązywał ścisły podział ról. Poszczególni jej członkowie odpowiadali m.in. za przygotowywanie roztworów zawierających THC i HHC oraz za konfekcjonowanie ich do pojedynczych waporyzatorów przy użyciu specjalistycznych urządzeń. Kolejni zajmowali się nasączaniem ciastek i batonów substancjami psychoaktywnymi, a jeszcze inni odpowiadali za internetową sprzedaż i nadawanie przesyłek w automatach paczkowych – wylicza Krzysztof Wrześniowski.
Według informacji „Rzeczpospolitej” grupa kupowała gotowe słodycze, każde z nich było nasączane np. olejkiem THC, który jest w konopiach (nie musieli go sami ekstraktować – mogli kupić w darknecie). W jednym z miejsc, gdzie to się odbywało, policjanci ujawnili dwie profesjonalne linie technologiczne przystosowane do nasączania wyrobów spożywczych i napełniania waporyzatorów.
Przesyłki były dostarczane m.in. przez osoby poruszające się na szybkich urządzeniach przypominających hulajnogi elektryczne, przy jednoczesnym pełnym maskowaniu wizerunku
Na koniec wszystko trafiało do sprzedaży. Opakowania takich ciastek i batonów przypominały wyglądem wyroby znanych producentów – z tą różnicą, że lekko modyfikowano nazwy. – Narkotykowy baton kosztował ok. 50 zł, cena ciastek była uzależniona od tego, czy kupowano je na sztuki, czy całą paczkę. Waporyzatory były kilkakrotnie droższe – mówi nam jeden ze śledczych.
Produkcja takich „wzmocnionych” słodyczy odbywała się w wynajętych specjalnie do tego celu mieszkaniach, w różnych częściach kraju (m.in. pod Warszawą). Podczas przeszukań policjanci zabezpieczyli tam znaczne ilości narkotyków, w tym mefedron, klefedron, kokainę, amfetaminę, marihuanę i haszysz, a także duże ilości płynnych substancji zawierających HHC i THC.
– Oprócz tego zabezpieczono również 13 500 gotowych do sprzedaży waporyzatorów, 1300 batonów oraz 2500 ciastek zawierających substancje psychotropowe – mówi Krzysztof Wrześniowski.
Zakonspirowana dystrybucja poprzez darknet i kurierzy na hulajnogach rozwożący towar
Dystrybucja zamówień odbywała się w sposób konspiracyjny – towar był sprzedawany za pośrednictwem darknetu, a klienci odbierali go w paczkomatach. – Przesyłki były dostarczane m.in. przez osoby poruszające się na szybkich urządzeniach przypominających hulajnogi elektryczne, przy jednoczesnym pełnym maskowaniu wizerunku – wskazuje komisarz Wrześniowski. Dostawcy do szybkiego przemieszczania się używali własnych „podrasowanych” hulajnóg, które były w stanie błyskawicznie rozpędzić do nawet 100 km/h.
Czytaj więcej
Rekordową ilość: 29 ton narkotyków przejęło w ubiegłym roku CBŚP, z czego większość pochodziła z nielegalnych fabryk w kraju. Ale narkobiznes zmien...
Proceder miał przynosić milionowe zyski. Podejrzani działali w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, jednak żadnej z zatrzymanych osób nie postawiono zarzutu kierowania nią. – Po doprowadzeniu do prokuratury podejrzani usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. wytwarzania i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków, posiadania narkotyków, udzielania innym osobom środków odurzających oraz posiadania bez wymaganego zezwolenia broni – wskazuje rzecznik CBŚP.
THC to główny związek psychoaktywny występujący naturalnie w konopiach, odpowiedzialny za ich działanie odurzające, z kolei HHC – nazywany „lekką marihuaną” jest jego pochodną (wytwarzany w przestępczych laboratoriach jest wzmacniany, żeby miał działanie podobne do THC).
Policja ostrzega, że zażywanie substancji zawierających THC i HHC niesie poważne konsekwencje zdrowotne. Mogą one prowadzić do zaburzeń świadomości, problemów z pamięcią i koncentracją, stanów lękowych, psychoz, a także do uzależnienia.
– Szczególnie niebezpieczne jest spożywanie ich w postaci produktów spożywczych lub inhalacja za pomocą waporyzatorów, gdzie trudno kontrolować dawkę substancji czynnej, co znacząco zwiększa ryzyko przedawkowania i trwałych szkód dla zdrowia – zaznacza Krzysztof Wrześniowski.