Ogłaszając tryumfalnie wyprowadzkę z Pałacu Prezydenckiego historycznego Okrągłego Stołu prezydent Karol Nawrocki pokazał, jak szybko uczy się polityki i dał wyraz niezłego politycznego sprytu.
Powiedzmy sobie szczerze, że w sferze realiów politycznych ten gest nie ma żadnego znaczenia – to nie podpisanie lub zawetowanie ustawy, nadanie lub nie jakiegoś awansu. Ale płomienne, antykomunistyczne przemówienie, które przy okazji wygłosił, ma znaczenie wyłącznie symboliczne, rozgrywa się wyłącznie w sferze społecznej wyobraźni i tożsamości.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki odesłał do muzeum więcej niż stół, bo całą III RP. Młodzi – choć nie tylko – wyborcy Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej będ...
Dlaczego Nawrocki może zyskać na wyprowadzce Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego?
Korzyścią dla Nawrockiego jest po pierwsze to, że taki gest wywołuje niezwykle silne emocje, bardzo mocno polaryzując. To taka sprawa, w której każdy chce lub musi zabrać głos, opowiedzieć się za albo przeciw. To, co dla polskiego państwa jest niezwykle szkodliwe, dla prezydenta jest korzystne, ponieważ dzieląc społeczeństwo, ogniskuje wokół niego politykę – rozumianą agonalnie – jak nieustanne zmaganie, konflikt.
Dziś mało kto mówi o niezbyt popularnym ruchu, jakim było zawetowanie ustawy zakazującej trzymania psa na łańcuchach. W dość prosty sposób, bez szczególnego wysiłku, Nawrocki narzucił debacie publicznej nowy temat.
Po drugie to temat, który wzmaga wygodną dla niego polaryzację. Dla wielu młodych wyborców, Okrągły Stół to symbol zamierzchłej, może nawet niezbyt chwalebnej przeszłości, dla Konfederacji – której Nawrocki chce schlebiać – to z kolei symbol przejęcia Polski przez elity III Rzeczpospolitej. Dla zaciekłych antykomunistów to symbol zgniłego, czy wręcz niemoralnego kompromisu.
Przeciwnicy decyzji Nawrockiego zostają od razu zepchnięci do narożnika, obwołani zwolennikami postkomunizmu, zgniłej III RP, rzecznikami elit, które powinny przejść do historii wraz z III Rzeczpospolitą. To dokładnie ten sam podział elity–masy, którego wyeksponowanie w kampanii wyborczej dało Nawrockiemu prezydenturę. A więc prezydent obiecuje sobie po tym ruchu wzmocnienie polaryzacji, która może być dla niego korzystna.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki poinformował, że z Pałacu Prezydenckiego zostanie wyniesiony Okrągły Stół przy którym prowadzono negocjacje w 1989 roku.
Dlaczego Karolowi Nawrockiemu Okrągły Stół nie pasuje do Pałacu
Choć z punktu widzenia państwotwórczego to decyzja mocno ryzykowna. O pogłębianiu podziałów już pisałem – gdy za naszą granicą trwa wojna jest to nieodpowiedzialne.
Ale niemniej ważne jest to, że Okrągły Stół jest jednym z najważniejszych w polskiej historii rewolucyjnych zmian, które były możliwe dzięki rozmowom i kompromisom. Okrągły Stół uruchomił dynamikę, która sprawiła, że żyjemy dziś w wolnej i demokratycznej Polsce. I stało się to bez rozlewu krwi. Krytykują go wszyscy radykałowie, którzy żałują, że w naszym kraju nie doszło do krwawej rewolucji, że szarzyzna zastąpiła wcześniejszy podział my vs. oni. Im kto radykalniejszy, tym mocniej uderza w ideę Okrągłego Stołu.
Proces upadania komunizmu w Polsce
Dlaczego Karol Nawrocki nie ma racji, co do faktów na temat Okrągłego Stołu, choć sam jest historykiem
Przy tej okazji Nawrocki dał wyraz poglądom, które nie licują z tytułem doktora historii. Przekonywał bowiem, że został on wymyślony przez komunistów, by zachować władzę w czasie transformacji ustrojowej, która wówczas trwała. To nie tak – żadnej transformacji wówczas nie było. Związek Sowiecki upadł ponad dwa lata później. Jak wspominał Aleksander Kwaśniewski w książce „Prezydent”, gdyby ktokolwiek z PZPR wiedział, że obrady Okrągłego Stołu doprowadzą do upadku komunizmu, nigdy by do niego nie doszło. Zdaniem Kwaśniewskiego pomysł polegał na tym, że osłabiona Partia Komunistyczna spotkała się z będącą cieniem swej wcześniejszej potęgi Solidarnością, by podzielić się odpowiedzialnością za coraz trudniejszą sytuację. Komuniści ani nie planowali, ani nie chcieli oddawać władzy. Popełnili błąd licząc, że zwiększą demokratyczną legitymizację systemu, zachowując władzę. Nie przewidzieli, że wielu wyborców postanowi skorzystać z pierwszej od 1945 r. okazji, by pokazać im, co o nich myśli. Ale siadając do Okrągłego Stołu, komuniści o tym nie wiedzieli.
Problem polega na tym, że Okrągły Stół jest symbolem starej polityki, w którym zwaśnione strony siadały do rozmów, by osiągnąć kompromis. Dziś polityka nie zna kompromisów, dziś jest totalna wojna, totalna polaryzacja. I to kolejny powód, dla którego decyzja Nawrockiego nie jest dobra.
Przy okazji sytuacja jest ryzykowna dla obozu samego Nawrockiego. W dyskusjach nad zmianami w wymiarze sprawiedliwości zwracano uwagę na to, że nawet po upadku komunizmu nie zastosowano odpowiedzialności zbiorowej wobec sędziów, którzy dostali togi z rąk komunistycznych władz. Ogłaszając koniec postkomunizmu, Nawrocki pokazuje, że w Polsce kolejna władza musi poprzednią rozliczyć do końca. Działa tym samym przeciwko interesowi ekipy PiS, dając sygnał, że nie ma miejsca na kompromisy, kolejny zwycięzca bierze wszystko, bezwzględnie rozliczając poprzedników.