Pierwotnie decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej miała zapaść do końca marca, jednak sprawa się opóźniła. – Dyrektorzy czekają na tę decyzję i bardzo ich przepraszam, że musieli tyle czekać, musieliśmy uporządkować prawnie. Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września, tak jak planowaliśmy, od klasy czwartej w szkole podstawowej i dwa lata w szkołach ponadpodstawowych, w zależności od wyboru danej szkoły – oświadczyła w czwartek rano w rozmowie z TVN24 Barbara Nowacka.

Minister edukacji zaznaczyła, że edukacja zdrowotna będzie składała się z dwóch przedmiotów. – Czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym – powiedziała.

Czytaj więcej

Edukacja zdrowotna w Warszawie. Ilu uczniów bierze udział w lekcjach?

Edukacja zdrowotna w szkołach obowiązkowa od 1 września 2026 r. Minister edukacji Barbara Nowacka o szczegółach

Pytana, kto będzie decydował o tym, czy dziecko będzie chodzić na „nadobowiązkowy komponent seksualny” edukacji zdrowotnej, Nowacka odparła, że rodzice. Mówiła, że rodzic będzie mógł zapisać dziecko „na tę jedną lub dwie godziny w ciągu roku”. – To będzie decyzja rodzica lub w przypadku szkół ponadpodstawowych, gdzie może tak być, że w klasie trzeciej będą uczniowie pełnoletni, pełnoletni uczniowie – dodała.

Ze słów minister wynika, że to, w jakich klasach w szkołach ponadpodstawowych realizowana będzie edukacja zdrowotna, będzie zależało od dyrektorów placówek. Nowacka powiedziała, że w szkołach ponadpodstawowych będą dwa lata obowiązkowej edukacji zdrowotnej.

Minister edukacji Barbara Nowacka na posiedzeniu rządu

Minister edukacji Barbara Nowacka na posiedzeniu rządu

Foto: PAP/Piotr Nowak

Program edukacji zdrowotnej. Barbara Nowacka: Będzie decydować zespół ekspercki

– Obowiązkowa edukacja zdrowotna z wszystkimi niezbędnymi komponentami dotyczącymi higieny, ruchu, zdrowia psychicznego, odżywiania, wiedzy o zdrowiu ogólnym, czyli postulat środowisk medycznych, natomiast też respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję bardzo dużą części środowisk, że chcą móc decydować, czy ich dzieci się dowiadują o zdrowiu seksualnym z fachowego źródła, czyli od nauczyciela, czy wolą zostawić dzieci albo swojej wiedzy lub internetowi, jedna–dwie godziny w roku, w zależności jak nam przygotują eksperci program, będą do decyzji rodziców, natomiast przedmiot po prostu będzie przedmiotem obowiązkowym – kontynuowała w TVN24 Barbara Nowacka.

Minister edukacji była pytana, jakie wiadomości np. dotyczące dojrzewania będą wchodzić w skład „komponentu seksualnego”, a jakie będą prezentowane dzieciom w wieku 10-12 lat na obowiązkowych zajęciach. – Dobra wiadomość jest taka, że ani pan redaktor, ani pan Jarosław Kaczyński, ani nawet ja nie będziemy o tym decydować. Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć, tak żeby było bezpiecznie, ale dojrzewanie jest również na biologii, więc tu nie ma w ogóle takiego obszaru do dyskusji – odparła.

Błaszczaki tego świata zaczną zaraz krzyczeć, jak to strasznie Ministerstwo Edukacji działa na szkodę dzieci.

Minister edukacji Barbara Nowacka

Barbara Nowacka przekonywała w TVN24, że „w społeczeństwie jest zgoda społeczna wokół edukacji zdrowotnej”. – Ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny – stwierdziła. – Kiedy spytamy ludzi, czy uważają, że dzieci powinny uczyć się w szkole, jak dbać o swoje zdrowie w każdym jego aspekcie, ta odpowiedź jest. Kiedy pytam nauczycielki i nauczycieli, a oni są dla mnie najważniejsi, czy uważają, że to jest przedmiot dzieciom potrzebny, tak, mówią o tym – kontynuowała.

Protesty przeciw wprowadzeniu obowiązkowej edukacji zdrowotnej

Edukacja zdrowotna weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy i zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie. Według planów rządu Donalda Tuska, edukacja zdrowotna miała być obowiązkowa, jednak po protestach decyzję zmieniono. Sprzeciw części środowisk wywołały elementy edukacji zdrowotnej, m.in. fragmenty poświęcone zdrowiu seksualnemu. Przeciwnicy planów MEN protestowali przeciw wprowadzaniu „edukacji seksualnej” do szkół i apelowali o poszanowanie konstytucji, przyznającej rodzicom pierwszeństwo w zakresie wychowania swoich dzieci (art. 48 konstytucji mówi, że „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”). Przedmiot edukacja zdrowotna za niezgodny z konstytucją uznała Konferencja Episkopatu Polski, zaznaczając, że wychowanie seksualne należy do rodziców, nie do państwa.

Czytaj więcej

Uczeń decyduje o sobie. Rząd chce zagwarantować wolność stroju i wyglądu w szkołach

W obecnym roku szkolnym edukacja zdrowotna nauczana jest w szkołach podstawowych (od czwartej klasy) i ponadpodstawowych (przez dwa lata) w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Na początku roku szkolnego rodzice mogli za pomocą pisemnego oświadczenia wypisać dziecko z zajęć. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, w listopadzie 2025 r. z możliwości uczęszczania na lekcje edukacji zdrowotnej skorzystało ok. 30 proc. uczniów z odpowiednich klas.

Barbara Nowacka: Błaszczaki tego świata zaczną zaraz krzyczeć

W czwartek na antenie TVN24 Barbara Nowacka, nie podając żadnych szczegółów ani wyników badań, powiedziała, że edukacja zdrowotna jest dobrze przyjmowana przez społeczeństwo. – To jest potrzebne. (...) Niepotrzebna jest awantura polityczna, więc jeżeli mogę szkołom nie przeszkadzać w spokojnym uczeniu, to ja to po prostu robię, bez względu na to, co kto sobie pomyśli – deklarowała.

Czytaj więcej

Nie będzie opiekunów medycznych w szkołach. Ministerstwo zmieniło plany

Minister oznajmiła też, że dostaje apele od członków środowisk medycznych mówiące, że najlepsze działania prewencyjne to medycyna prewencyjna w szkołach. – Jest to wyjątkowo ważne i potrzebne, więc odpuśćmy sobie polityczne awantury. Tak, Błaszczaki tego świata zaczną zaraz krzyczeć, jak to strasznie Ministerstwo Edukacji działa na szkodę dzieci – powiedziała, przywołując nazwisko Mariusza Błaszczaka, szefa klubu PiS, byłego szefa MON. Nowacka zapewniała, że wprowadzając obowiązkową edukację zdrowotną resort działa „na korzyść dzieci”.

– Niech spytają (politycy prawicy – red.) swoich wyborców, czy też uważają, że lepiej, żeby dziecko dowiedziało się rzetelnej informacji od nauczycielki, niż z internetu miało dostęp do pornografii. Jeżeli są zwolennikami dostępu do pornografii, niech wypisują swoje dzieci z tej jednej godziny nieobowiązkowej – mówiła w wywiadzie minister.