System kaucyjny z punktu widzenia konsumentów jest bardzo demokratyczny, dotyczy każdego, kto w ogóle kupuje napoje. Po pół roku działalności, system kaucyjny pokazuje swoje oblicze konsumenckie. Pojawiają się pozytywne i negatywne relacje z kontaktu, a często raczej zderzeniem konsumentów z systemem. Wprawdzie są osoby, które potrafią oddać po 800 a nawet tysiąc opakowań, ale są też klienci, którzy przynieśli prawidłowo oznakowane butelki do sklepów i ani butelkomaty nie przyjęły opakowań, ani obsługa sklepu, a butelki i puszki wylądowały ostatecznie w koszu.
Dlatego tematem rozmowy w „Magazynie o Biznesie” było – jakie każdy z nas ma spotkania z systemem kaucyjnym i co takie zaprojektowanie systemu mówi o traktowaniu w naszym kraju obywatela, którym w końcu jest każdy konsument? A także, jak partie próbują zamienić niezadowolenie społeczeństwa z wprowadzania systemu kaucyjnego w oręż polityczny.
Gościem „Magazynu o Biznesie” był Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny Rzeczpospolitej, który przyznał, że on sam doświadczenia ma – różne. Docenia edukacyjny wymiar tego systemu, jak choćby wcześniejsze pilotaże sieci handlowych, które przyzwyczajały klientów do przynoszenia butelek do zwrotu, za symboliczne 10 groszy kaucji. – I to jest to dobra praktyka, bo mam wrażenie, że tylko dzięki takim inicjatywom, bo to była inicjatywa jednej z dużych sieci, żeby ludzi przyzwyczajać i uczyć tego, co się będzie działo, co jest nieuniknione. Bo wiemy, że to jest nieuniknione, system kaucyjny działa w coraz to nowych miejscach Europy i taki jest jego los, bo musimy jakoś sensownie tymi odpadami gospodarować – mówił Michał Szułdrzyński.
Czytaj więcej:
–Istnieje realny apetyt na stworzenie właśnie takiej spółki. Europejskie spółki mają ogromne trudności w skalowaniu i pozyskiwaniu kapitału prywatn...
Pro
Jednak system nie zawsze działa bezbłędnie, o czym przekonał się także nasz gość. – Negatywne doświadczenie z kolei brało się stąd, że też w jednej z sieci dyskontów oddawałem butelki marki własnej konkurencyjnej sieci dyskontów. Wówczas na ekranie pojawiła się informacja, że to jest marka nieobsługiwana przez tę maszynę. To było zaskakujące, bo nie ma takiej prawnej podstawy, żeby odmówić przyjęcia opakowania innej marki – mówił gość programu.
System kaucyjny ma też swoje tło polityczne, ponieważ, jak zauważył gość programu – to jest ciekawy temat polityczny, bo przegłosowała go poprzednia władza, obecna władza go wprowadziła. – W związku z tym dla wszystkich jest to temat niewygodny. Został przegłosowany latem 2023 r., wtedy rządziła Zjednoczona Prawica. Potem mieliśmy kolejne decyzje związane z przesunięciem terminu, więc za przygotowanie tego odpowiada ten rząd i minister klimatu obecnego rządu. W związku z tym obie partie – i PiS, i Platforma – mają obecnie trochę związane ręce. No a kto nie rządził? Konfederacja nie rządziła. I w tym sensie dla nich doskonały temat, bo te poszczególne rzeczy, które nie działają, czyli ta złość klienta starszego, młodszego, mężczyzny, kobiety, który idzie do systemu, do maszyny, która właśnie wyświetla przekreślony czerwony krzyżyk, to ta osoba przestaje być zirytowanym klientem, a staje się potencjalnym wyborcą, którego można, którego można zachęcić, mówiąc, że właśnie no my byśmy to zlikwidowali. I może mieć pewien ładunek polityczny w tym sensie, że sam system kaucyjny nie sprawi, że ludzie zagłosują na Konfederację, ale w jakimś szerszym pakiecie może być jednym z argumentów, który ludzi przekona, bo tu mamy wszystko, ekologię, Unię Europejską, wszystkie strachy – wskazywał Michał Szułdrzyński.
Czytaj więcej:
– Gdy Polacy w naszym systemie kaucyjnym zderzyli się z rzeczywistością, to trudno się dziwić, że jest taka negatywna opinia – mówi posłanka Gabrie...
Pro
System kaucyjny wprowadza też dla konsumentów wiele nowych reguł, do których muszą się dostosować. Nie tylko sprawdzać za każdym razem, czy opakowanie ma logo, co przy kilkunastu zebranych opakowaniach może być już uciążliwe. Ale też – to kolejny rodzaj odpadów opakowaniowych, na które trzeba w domu znaleźć osobne miejsce do składowania. Jeśli ktoś ma dużo miejsca w mieszkaniu czy domu, nie stanowi to problemu, ale... – Tu właśnie docieramy do kwestii nierówności, bo wprawdzie ja mam to szczęście, że nie mieszkam w małym mieszkaniu. Ale też jest kwestia tego, że dla wielu osób starszych, gorzej sytuowanych, dla których liczy się każda złotówka, system kaucyjny pokazuje swoje nieegalitarne znaczenie. To znaczy, to jest rzecz, która dla niektórych ludzi jest okrępująca, bo starsze osoby nie chcą być uważane za, przepraszam, zbierających stare opakowania, ale z drugiej strony, gdy ktoś kupuje kilka butelek wody mineralnej, to dodanie do tego rachunku trzech, czterech złotych, staje się istotną kwotą. I mam wrażenie, że tu też warto pomyśleć na przyszłość, żeby nasi organizatorzy naszego życia zbiorowego, czyli przede wszystkim posłowie, którzy prawo piszą i przegłosowują, żeby to mieć na uwadze, żeby też ludzi w pewnym sensie nie stygmatyzować – mówił Michał Szułdrzyński.
Nowy, coraz bardziej powszechny system kaucyjny będzie zmieniał wizerunek zbierania odpadów do recyklingu, który do tej pory niekoniecznie był nobilitujący.
Jednak jest jeszcze kwestia wizerunku, którego obawiają się producenci napojów, ponieważ niezadowoleni klienci, którym nie udało się oddać butelek do zwrotu, mogą obrócić swoją złość nie przeciwko właścicielom butelkomatów, sklepom czy operatorom systemu kaucyjnego, odpowiedzialnym za ich prawidłowe funkcjonowanie, a właśnie – firmom produkującym napoje, w efekcie pół miliarda butelek funkcjonujących dziś w obiegu z logo kaucji jest potencjalnym pół miliarda testów na sprawność systemu kaucyjnego.
Czytaj więcej:
Odporność na wstrząsy geopolityczne zbudujemy tylko poprzez uniezależnienie się od paliw kopalnych.
Pro
Czy dla większości tych, którzy rządzili. Natomiast tego typu operacje mają do siebie to, że albo są perfekcyjnie przygotowane i mozolnie są właśnie wymyślone wszystkie scenariusze, co może pójść nie tak i te rzeczy się rozładowuje wcześniej. Albo się idzie. I mam wrażenie, że to jest trochę nasza polska specjalność. Idziemy na żywioł z założeniem jakoś to będzie. Tymczasem niektórzy ludzie mogą się zniechęcić złymi doświadczeniami, gdy mi to nie zadziałało raz i drugi, to potem już wrzucę butelki do śmieci i uznam, że ten system nie działa. Tymczasem zawsze byli ludzie, którzy od początku wysadzali w powietrze tę całą ideę, że to jest opresywne państwo, że wolność polega na tym, żeby opakowania móc wyrzucić, gdzie chcemy – mówił Szułdrzyński.
Redaktor naczelny Rzeczpospolitej zauważył, że to jest normalna polityka państwa, by zachęcać obywateli do zmiany określonych zachowań, bo to się dzieje na wielu innych polach. – Mieliśmy gigantyczną rewolucję, gdy setki tysięcy domów w Polsce zainstalowały fotowoltaikę i stały się producentami prądu, co sprawiło, że w ciągu dziesięciu lat w pewnym sensie zmienił się w Polsce system energetyczny. Pamiętamy ustawę śmieciową sprzed parunastu lat, wtedy też było mnóstwo krytyki, że to przecież państwo ogranicza znów naszą wolność, ale mam wrażenie, że jest trochę czyściej w Polsce – mówił Michał Szułdrzyński i zauważył, że Polska się świetnie rozwija, ale to właśnie widać w takich miejscach, że każdy parów jest wypełniony śmieciami i odpadami, i to jest też jakaś miara rozwoju cywilizacyjnego, że choćby w krajach skandynawskich te rozwiązania wprowadzano już wiele lat temu, i one funkcjonują, a ludzie się do nich przyzwyczaili. Ten system trzeba przygotować, zgodnie z user experience, żeby on miał jak najmniej błędów, bo to też osłabia krytykę, gdy wiele ludzi teraz staje się przeciwnikami tego systemu z powodu właśnie niedziałającej maszyny – analizował Szułdrzyński.