O co firmy najczęściej się kłócą, czym się w praktyce różni arbitraż od pójścia do sądu i co w ogóle te spory mówią nam o polskim biznesie i polskim społeczeństwie?
– To jest naprawdę dobry sposób dla przedsiębiorców, dla biznesu do rozstrzygania swoich sporów. Trochę bym unikała chyba pojęcia kłócić się, po prostu przedsiębiorcy prowadzą spory w różnych obszarach – mówi w dzisiejszym programie Magazyn o Biznesie dr hab. Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz, arbiter międzynarodowa, ekspertka w dziedzinie transakcji, fuzji i przejęć, która brała udział w blisko 170 postępowaniach arbitrażowych.
Dla arbitrów to nie wartość sporu jest najciekawsza w całym procesie. – Wsłuchiwanie się w to, co mówią strony, w jaki sposób formułują swoje argumenty, na czym polegają te argumenty. Zrozumienie tego, o czym mówią i zrozumienie tego, na czym ten spór polega, to jest chyba najważniejsze w całym tym sporze – mówi ekspertka.
W odróżnieniu od sądu, tego sporu nie muszą nawet prowadzić prawnicy, choć w Polsce są tu głównie prawnicy. Na świecie to jednak nie jest regułą, co jest ważne dla sporów międzynarodowych. – Jeżeli by spojrzeć na arbitrów aktywnych w Anglii, to głównie nie są prawnicy, ale inżynierowie, czy specjaliści w jakichś dziedzinach. Właśnie to jest piękne w arbitrażu, że arbitraż nie jest tylko dla prawników, tylko dla przedsiębiorców i może też składać się z samych przedsiębiorców.
Czytaj więcej:
Kod kaucyjny można by zeskanować w domu, zgnieść butelkę i wrzucić ją do pojemnika na odpady z tworzyw. To umożliwiłby system cyfrowy.
Pro
O co firmy głównie toczą spory? – Bardzo wdzięcznym obszarem, w którym strony chętnie się zapisują do arbitrażu, są spory budowlane. Jeśli spojrzeć na statystyki sądów arbitrażowych, to najwięcej jest sporów budowlanych, infrastrukturalnych. To są spory prowadzone z tradycyjnymi ekspertami, inżynierami. I tradycyjnie to jest bardzo dobre forum do otoczenia tego sporu – mówi prof. Beata Gessel-Kalinowska.
Kolejną zaletą jest czas, bo według ekspertki, nawet skomplikowane spory budowlane, przy dobrym prowadzeniu przez arbitrów, kończą się w ciągu dwóch, trzech lat. Arbitrzy, którzy są ekspertami danej branży, łatwiej i szybciej zrozumieją np. dokumentację budowlaną, setki stron pisanych specyficznym językiem.
Ekspertka zauważa też, że w gestii sporów transakcyjnych, przy fuzjach i przejęciach przedsiębiorstw, nastąpiła pewna ewolucja w ciągu trzydziestu lat, bo... na początku tych sporów w ogóle nie było. – Gdy w Polsce zaczęły być robione transakcje, to nasze umowy były kopiowane z umów amerykańskich, angielskich, z umów na bazie "common law". To był taki wzór, w jaki sposób te transakcje powinny być realizowane. I prawnik kontynentalny, a polski w szczególności, w ogóle nie do końca rozumiał, na czym to polega – mówi ekspertka. Ponieważ przedsiębiorcy często nie wiedzieli, nie byli pewni, jak pewne klauzule zostaną odczytane przez sąd, to unikali sporów przed sądem. Dlatego spory zaczęły się pojawiać dopiero po dłuższym czasie.
Czytaj więcej:
– W kwietniu koszyk "żywność, napoje bezalkoholowe" był droższy o niespełna 2 proc. w relacji rocznej. Uważam, że sytuacja na świecie miała dotychc...
Pro
– Z reguły to są spory, które dotyczą oświadczeń i klauzul dostosowujących cenę. Bo jak wiadomo, sprzedając przedsiębiorstwo, ono jest takim płynnym organizmem i ten organizm zmienia się z minuty na minutę, więc nie można zrobić takiego obrazka, co kupujemy na dany dzień, kiedy podpisujemy umowę. Więc musimy się umówić co do daty, i oświadczamy, zapewniamy drugą stronę, że na ten dzień ten obrazek firmy wygląda właśnie tak, więc jeżeli po kilku miesiącach zrobimy audyt sprawozdań finansowych, sprawdzimy aktywa, zobaczymy, że coś się nie zgadza, to wtedy następuje spór – tłumaczy prof. Gessel. Drugim obszarem sporów są klauzule dostosowania ceny, np. o parametry finansowe, jak poziom zysku, poziom kosztów, czy poziom wierzytelności.
Czy Polacy są kłótliwym narodem? Jakie wnioski z obserwacji sporów ma arbiter, która brała udział w 170 postępowaniach w Polsce i na rynku międzynarodowym?