Rzecznik praw obywatelskich postanowił wnieść kasację do Sądu Najwyższego w sprawie kierowcy autobusu, ukaranego grzywną w wysokości 1500 zł za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Sąd Rejonowy uznał, że kierowca ten wobec zielonego światła dla jego kierunku jazdy (skrętu w prawo), jak i dla auta jadącego z przeciwnego kierunku, skręcającego w lewo, nie dostosował się do znaku pionowego „STOP". W efekcie, nie ustąpił pierwszeństwa, a chcąc uniknąć kolizji, musiał gwałtownie zahamować. Na skutek tego jedna z pasażerek autobusu przewróciła się i doznała lekkich obrażeń ciała.
Sąd Rejonowy powołał się na opinię biegłego z zakresu ruchu drogowego. Według niego, na skrzyżowaniu z punktu widzenia kierującego autobusem, skręcającego w prawo, znajdował się znak pionowy „STOP" – B20, a więc nadjeżdżające z naprzeciwka auto miało pierwszeństwo przed autobusem.
Obrońca kierowcy złożył apelację, w której zakwestionował opinię biegłego. Wskazał, że jej wnioski są sprzeczne z przepisami. Za błędną uznał odmowę wiarygodności wyjaśnień kierowcy autobusu co do faktu, że to kierujący autem wymusił pierwszeństwo, przez co musiał gwałtownie zahamować, aby uniknąć wypadku. Na rozprawie złożył też pismo Naczelnika Wydziału Inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego, w którym wskazano, że ma tu zastosowanie reguła z art. 25 ust. 1 i 3 Prawa o ruchu drogowym, zgodnie z którą kierujący pojazdem znajdującym się z lewej strony jest zobowiązany ustąpić pierwszeństwa przejazdu.
Sąd Okręgowy nie uwzględnił jednak apelacji i utrzymał wyrok. Ocenił, że pismo ITD nie wniosło istotnych okoliczności, bo nie uwzględniało znaku „STOP".
Czytaj więcej
Znak STOP ma wymusić na osobach, które wjeżdżają na skrzyżowanie, upewnienie się z należytą starannością, że droga jest wolna. Nie wystarczy tylko...
RPO: sygnalizacja świetlna wyłączyła moc obowiązującą znaków drogowych
W kasacji od tego wyroku rzecznik praw obywatelskich podnosi, że sąd dokonał błędnej wykładni, uznając, że w sytuacji, gdy na skrzyżowaniu sygnalizacja świetlna S-1 nie decyduje o pierwszeństwie przejazdu – gdyż zarówno kierowca skręcający w prawo, jak i w lewo, mają zielony sygnał oznaczający zezwolenie na wjazd za sygnalizator – to zastosowanie mają znaki drogowe.
Tymczasem, jak zauważa RPO, zgodnie z art. 5 ust. 3 Prawa o ruchu drogowym, sygnalizacja świetlna zmienia organizację ruchu na skrzyżowaniu, wyłączając moc obowiązującą znaków drogowych, regulujących pierwszeństwo przejazdu, w tym znaku „STOP". - W sytuacji, gdy i obwiniony skręcający w prawo, i kierowca skręcający w lewo, mieli na sygnalizatorze świetlnym sygnał zielony, zgodnie z art. 25 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym, kierujący pojazdem skręcającym w lewo był obowiązany ustąpić pierwszeństwa jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo. W tym przypadku to obwiniony skręcał w prawo – zatem zgodnie z art. 25 ust. 1 – kierujący pojazdem skręcającym w lewo był obowiązany ustąpić pierwszeństwa obwinionemu – wyjaśnia rzecznik.
W kasacji zwrócono uwagę, że takie ustalenia nie wymagały wiadomości specjalnych, wykraczających poza wiedzę o przepisach prawa oraz ich wykładnię, jaką powinien dysponować sąd. „Jeśli biegły wykroczył poza swe zadania, ustalając winę, którą ponadto oparł na błędnej wykładni przepisów, sąd odwoławczy powinien zaistniałe nieprawidłowości zidentyfikować. Następstwem powinna być zmiana bądź uchylenie wyroku SR. Temu zadaniu Sąd Okręgowy nie sprostał” – głosi kasacja.
Czytaj więcej
Wiceminister infrastruktury, Stanisław Bukowiec potwierdził, że jego resort pracuje nad rozwiązaniem, które uchylałoby obowiązek zatrzymywania się...