„Wiesz co? Jesteś […] żartem. Nic dziwnego, że Avengersi cię nie wzięli. Ani X-meni, a oni biorą […] każdego” – docinał (z uwzględnieniem wulgaryzmów) Wolverine swojemu filmowemu kamratowi Deadpoolowi w ubiegłorocznym filmowym przeboju. Usiany branżowymi aluzjami scenariusz igra z myślą, że popularność większości – jeśli nie wszystkich – superbohaterów z komiksowego imaginarium ma się ku końcowi. W poszczególnych scenach filmu sypią się złośliwości adresowane zarówno pod kątem tych postaci, które na ekrany się nie dostały, dostały się w epizodach albo dostały się – i nie dowiozły. A przy okazji obrywa się i tym, którzy bili rekordy box office.