Na temat projektu dopłat do składek ZUS dla artystów pisałam już na łamach „Rzeczpospolitej” i byłam przekonana, że temat wyczerpałam.

Rząd niemal odpuścił dyskusję na temat własnego projektu w sprawie ZUS dla artystów 

Do ponownego zabrania głosu skłoniła mnie jednak analiza Instytutu Monitorowania Mediów. Wynika z niej, że koalicja rządząca niemal nie uczestniczyła w dyskusji o własnym projekcie. Dane pokazują, że jej profile odpowiadają za zaledwie 1 proc. wszystkich interakcji w tym temacie. Pole narracyjne zostało oddane bez walki, a wypełniły je środowiska opozycyjne, które szybko sprowadziły całą sprawę do obrazu: zwykły pracownik kontra uprzywilejowany artysta. Niby nic nowego. Jednak zaskakująca okazała się skala oburzenia. Wielu komentujących argumentowało, że państwowe wsparcie dla określonej grupy zawodowej jest symbolem niesprawiedliwości społecznej, marnowania pieniędzy publicznych i nieuzasadnionych przywilejów.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Obalam tezy o „artystach nierobach”

Nie pamiętam jednak, aby podobne reakcje pojawiały się przy wielu innych programach pomocowych realizowanych przez państwo w ostatnich latach. Co więcej, poprzednia władza budowała swoją polityczną pozycję właśnie na transferach społecznych. Programy wsparcia kierowano do różnych grup (wyborców). Niektóre były potrzebne, inne kontrowersyjne, jeszcze inne otwarcie motywowane politycznie. Jednak sam fakt, że państwo wspiera określoną grupę obywateli kosztem ogółu ubezpieczonych, nie wywoływał raczej powszechnego oburzenia. Dlaczego więc dopłaty dla artystów wywołały tak gwałtowną reakcję? Przeciwnicy bardzo szybko i skutecznie znaleźli sposób przedstawienia tych regulacji, jako oderwanych od codziennych problemów większości ludzi.

Czytaj więcej

Nowy organ do spraw równości płac. Eksperci: to niepotrzebne mnożenie bytów

Zabezpieczenie artystów to pieniądze z KPO 

Dyskusja przestała dotyczyć tego, czy system zabezpieczenia społecznego dla twórców wymaga reformy. Skupiono się na tym, czy obywatel powinien finansować życie ludzi postrzeganych jako uprzywilejowani albo zdaniem niektórych „niepotrzebni”. Artysta został przeciwstawiony fryzjerowi czy pani sprzątającej. To skuteczny zabieg, ponieważ poczucie niesprawiedliwości mobilizuje bardzo silnie. Gdyby podobną logikę stosować konsekwentnie, większość programów socjalnych również można byłoby zakwestionować. Państwo nieustannie dokonuje wyborów, komu pomagać bardziej, komu mniej i jakie cele uznać za priorytetowe. Tutaj jeszcze dodatkowo chodzi o unijne środki. Niewielu pamięta, że reforma dotycząca zabezpieczenia socjalnego artystów jest jednym z punktów, które rząd zobowiązał się zrealizować w ramach rewizji KPO. Więc też trochę nie ma wyjścia.