Prokuratura właśnie wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień związanych z zachowaniem funkcjonariuszy publicznych wobec czwórki sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego uchwałami Sejmu z 13 marca 2026 r. Chodzi m.in. o Bogdana Święczkowskiego, prezesa TK. Mówimy o przestępstwie z art. 231 kodeksu karnego. To jedno z najczęstszych przestępstw zarzucanych ludziom szeroko rozumianej władzy. Kto konkretnie może popełnić tego rodzaju przestępstwo? Łatwo udowodnić winę w takich sprawach?
Przestępstwo z art. 231 kodeksu karnego – najkrócej rzecz ujmując – to przestępstwo tzw. indywidualne, albowiem może je popełnić tylko jedna kategoria osób – funkcjonariusz publiczny. Krąg funkcjonariuszy publicznych wskazany jest zaś w art. 115 par. 13 k.k. Ten typ przestępstwa określa się więc jako przestępstwo urzędnicze i polega ono na tym, że funkcjonariusz publiczny przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków, działając na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Zatem tak jak w każdym przestępstwie, należy zgromadzić dowody na zrealizowanie każdego znamienia takiego czynu. Każda sprawa jest inna i nie można uogólniać, że to są sprawy trudne dowodowo lub łatwe.
Czytaj więcej
Część autorytetów prawnych nie ma wątpliwości, że czworo sędziów skutecznie objęło urząd w Trybunale Konstytucyjnym, choć rotę przysięgi wypowiedzi...
Na czym może polegać takie przestępcze zachowanie?
Jak już wspomniałem, czynnością sprawczą funkcjonariusza publicznego jest przekroczenie swoich uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, które stwarza niebezpieczeństwo powstania szkody w interesie publicznym lub prywatnym. Najogólniej zachowanie funkcjonariusza publicznego polega na tym, że nie realizuje swoich obowiązków, a zatem nie czyni tego, co powinien, albo czyni coś, na co jednak nie pozwalał mu zakres jego uprawnień w obszarze działalności służbowej.
A w kontekście sprawy, o którą pytam?
Chodzi zapewne o to, że istnieje uzasadnione podejrzenie, że pan Święczkowski, działając na szkodę interesu publicznego oraz prywatnego tych czterech sędziów, nie realizuje swojego obowiązku dopuszczenia tych sędziów TK do wykonywania przez nich obowiązków sędziowskich, choć zostali oni skutecznie powołani na stanowiska sędziów TK z chwilą podjęcia uchwały przez Sejm i – wobec zaniechania przyjęcia ślubowania przez prezydenta – wykonali swój obowiązek w taki sposób, jaki był możliwy przy takim zachowaniu prezydenta.
Przypomniało mi się, jak by zareagowano, gdyby marszałek Hołownia odmówił odebrania przysięgi pana prezydenta wobec Zgromadzenia Narodowego, wskazując, iż np. ważność wyboru nie została stwierdzona przez Sąd Najwyższy, a same protesty wyborcze nie zostały rozpoznane przez Sąd Najwyższy, o którym mowa w art. 183 ust. 2 w zw. z art. 129 ust. 1 i 2 Konstytucji, ale przez organ, który w nazwie jest wprawdzie „Sądem Najwyższym”, ale nie ma on atrybutów sądu w rozumieniu art. 45 ust. 1 w zw. z art. 175 ust. 1 Konstytucji RP. Przypomnę także, iż w sprawie odwołania od decyzji marszałka o wygaszeniu mandatów posłów Kamińskiego oraz Wąsika, odwołanie zostało skierowane przez marszałka nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP), tylko do Izby Pracy SN. Raz zatem dla Marszałka Sejmu IKNiSP nie jest sądem, gdy chodzi o odwołania od decyzji marszałka o wygaszeniu mandatów, a raz jednak ta sama izba sądem jest, wtedy, gdy chodzi o rozpoznanie protestów i stwierdzenie ważności wyborów. Nie uważa pani, że to – delikatnie rzecz ujmując – dość dziwna argumentacja? Mówię o tym dlatego, że gdyby marszałek wstrzymał się z tych powodów od przyjęcia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym, to byłby zapewne oskarżany przez obecne otoczenie pana prezydenta o zamach stanu. Ale gdy prezydent nie odbiera ślubowania, które ma obowiązek niezwłocznie odebrać i gdzie nie ma prawa ani ingerować w proces wyboru sędziego przez Sejm, ani też nie może torpedować procesu nawiązania stosunku służbowego sędziego TK (por. wyrok TK w sprawie K 34/15), to to samo otoczenie prezydenta już niczego nieprawnego nie widzi. Według mnie to czysta polityka, a nie prawo. Jest mi o tyle łatwiej takie zdanie wyrażać, bo w tej kwestii miałem możliwość wypowiedzieć się orzeczniczo w postanowieniu SN z 16 września 2021 r. w sprawie I KZ 29/21, wskazując wprost, że wybrani sędziowie TK, od których prezydent Duda nie odebrał ślubowania, byli pełnoprawnymi sędziami TK i powinni orzekać.
Czytaj więcej
- To moja ostatnia konferencja, wszystko na to wskazuje, jako marszałka Sejmu - mówił na konferencji prasowej Szymon Hołownia, marszałek Sejmu.
Trzy lata więzienia za działanie na szkodę interesu publicznego to wystarczająca kara?
Zagrożenie karą do 3 lat występuje tylko w typie podstawowym przestępstwa z art. 231 k.k., a więc w art. 231 par. 1 k.k. Jeżeli przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków ma na celu osiągnięcie korzyści majątkowej lub osobistej, to zagrożenie karą wynosi 10 lat. Co do ustawowego zagrożenia, to pewnie każdy ma swoje zdanie, ale według mnie problemem nie jest wysokość zagrożenia ustawowego, ale to, czy obywatel widzi sprawczość państwa, a zatem dostrzega szybkie i sprawne działanie organów państwa w reakcji na zdarzenie, które jest przestępstwem. Wtedy nawet niska kara, ale szybko orzeczona, lepiej oddziałuje na oceny społeczne i pełni lepiej funkcję prewencyjną.
Kiedy sprawy z art. 231 k.k. ulegają przedawnieniu?
W przypadku przestępstwa w typie podstawowym termin przedawnienia wynosi 5 lat, z tym że jeśli zostanie wszczęte postępowanie karne w terminie tych 5 lat, to przedawnienie następuje po upływie łącznie 15 lat. W przypadku przestępstwa kwalifikowanego działaniem sprawcy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – okres podstawowego przedawnienia wynosi 15 lat, a jeśli w tym okresie wszczęto postępowanie karne, to ulega przedłużeniu o kolejne 10 lat, a zatem łącznie jest to wtedy 25 lat.
Czy doszło do nadużyć przy uniemożliwieniu pracy czwórce nowych sędziów TK? Ta sprawa ma szansę trafić do sądu? Jej dalszy los leży w rękach prokuratorów?
Ta sprawa może trafić do sądu karnego, bo z informacji wynika, że wszczęto postępowanie w tej sprawie. Skoro zaś sprawa może trafić do sądu, to nie mogę się w tej materii wypowiadać, bo przecież Sąd Najwyższy także w takiej sprawie może orzekać. Wydaje mi się, że co do oceny zdarzenia, które ma być przedmiotem tego postępowania, każdy prawnik ma swoje zdanie i swoją ocenę, którą potrafi przedstawić. Jeśli odrzucić kwestie polityczne i oceniać tylko kontekst prawny, to sytuacja jest dość oczywista. Inną kwestią jest to, czy w obecnej sytuacji prawnej mechanizmy ustrojowe i procesowe nie są tak zblokowane, aby pewne osoby były bezpieczne w kontekście potencjalnej odpowiedzialności karnej. I nie mówię tu tylko o Trybunale Konstytucyjnym.
Wyobraża pan sobie tzw. reset konstytucyjny, o którym coraz częściej się mówi?
Wyobrazić sobie mogę różne rzeczy, a zatem i reset konstytucyjny. Jednak ja nie wierzę w taki reset. Po prostu, każdy ma swoje interesy polityczne, a uważam, że co najmniej jedna strona nie jest zainteresowana rezygnacją z tego układu prawno-ustrojowego, który został w Polsce wytworzony w latach 2016–2023, albowiem z niego intensywnie korzysta. Żadnego resetu zatem nie będzie.