Bezrobotni, studenci i osoby na umowach cywilnoprawnych, którym powiększy się rodzina, będą dostawać 1 tys. zł świadczenia rodzinnego. W ten sposób rząd chce zadbać o demografię.
Na tym nie koniec. Rodziny, które przekroczą kryterium dochodowe, nie stracą zasiłków rodzinnych. Będą je nadal otrzymywać, ale pomniejszone o kwotę przekroczenia. W ten sposób wzrośnie liczba uprawnionych do wsparcia.
Zmiany przewidziano w dwóch projektach nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych.
Obecnie prawo do zasiłku macierzyńskiego (przez 52 tygodnie po urodzeniu dziecka) mają jedynie pracujący i ubezpieczeni rodzice korzystający z urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego. Również osoby niebędące pracownikami, ale podlegające ubezpieczeniu chorobowemu (np. przedsiębiorcy sami opłacający składki), oraz zatrudnione na umowę-zlecenie, jeśli od umowy odprowadzane są składki na ubezpieczenie chorobowe, mają prawo do tego zasiłku.
Zasiłek macierzyński, jeśli rodzic chce skorzystać z całego urlopu, wynosi 80 proc. pensji. Czyli zakładając, że dana osoba pobierała wynagrodzenie minimalne i pracowała na pełny etat, dostanie w tym roku niecałe 1030 zł. Niewiele więcej niż ta, która wcale nie odprowadzała składek na ubezpieczenie chorobowe.