Takie działanie szefa jest dopuszczalne, choć ryzykowne. Ustanawiając zasadę działania na korzyść pracownika i polepszenia jego sytuacji, powinien to ustanowić w przepisach wewnętrznych. Wolno mu bowiem dopuścić bardziej liberalne warunki w stosunku do tego, co gwarantują regulacje powszechne. Warunek – musi to wynikać z przepisów zakładowych i ewentualnie spełnienia dodatkowych warunków, np. niemożności wcześniejszego wyjazdu. Lepiej też mieć pismo pracownika, w którym wnioskuje on o przesunięcie daty wykorzystania zaległości.
Niewykluczone jednak, że w razie kontroli inspektora pracy szefowie firmy będą musieli się długo tłumaczyć, dlaczego zezwalają na takie praktyki, i wykazać, że przy okazji nie pokrzywdzili na tym przywileju żadnego odchodzącego z pracy.
Pracodawcy zawsze jednak wolno nie korzystać z prawa do przedawnienia, czyli pominąć działanie art. 291 kodeksu pracy. Art. 292 k.p. ustanawiając, że roszczenia przedawnionego nie można dochodzić, dopuszcza, że ten, przeciwko komu roszczenie przysługuje, zrzeka się korzystania z przedawnienia. Zatem pracodawca lub pracownik, który może się powołać na przedawnienie, ma prawo zrzec się tego uprawnienia.
Wystarczy, że złoży świadome i celowe oświadczenie w tej sprawie, wskazując, że uprawniona strona nie czyni użytku z przysługującego jej prawa uchylenia się od zaspokojenia przedawnionego roszczenia. Musi to jednak zrobić po upływie okresu przedawnienia. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 5 września 2001 r. (I PKN 622/00).