Gdy pracownik zaśpi i spóźni się do zakładu, narusza dyscyplinę, co naraża go na konsekwencje służbowe. Szef może nałożyć na niego kary porządkowe, a w rażących wypadkach nawet rozwiązać z nim umowę. To nie tylko problem porządkowy. Wpływa on też na rozliczanie czasu pracy.
Zgodnie z przepisami podwładni wykonują obowiązki na podstawie z góry ustalonych rozkładów czasu pracy, wyznaczających godziny rozpoczynania i kończenia zadań w poszczególnych dobach. Dlatego pracownik nie może ich dowolnie kształtować, nawet poprzez wyznaczenie mu przedziałów czasu, w których powinien wystartować z realizacją zadań.
Nierzadko problem wynikający z definicji doby pracowniczej pojawia się właśnie u spóźnialskich. Odpracowanie przez nich zaspania czy komunikacyjnego korka w mieście nie jest takie proste. Może doprowadzić do naruszenia regulacji o dobie pracowniczej, a tym samym powodować pracę w godzinach nadliczbowych.
W tym samym dniu
Poślizg w starcie obowiązków najłatwiej będzie odpracować pracującym na jednej zmianie w stałych godzinach. U nich bowiem „odrobienie” spóźnienia w tym samym dniu poprzez dłuższe pozostanie w firmie jest najbardziej prawidłowe i nie spowoduje wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych.
Przykład