Ograny podatkowe stały na stanowisku, że kursem tym w większości przypadków jest kurs kupna/sprzedaży waluty ogłoszony przez bank, z którym prowadzony jest rachunek walutowy podatnika.
Uważały, że różnice kursowe służą dostosowaniu rozliczeń podatkowych do rzeczywistych przysporzeń majątkowych podatnika, dlatego pod pojęciem „kursu faktycznie zastosowanego” należy rozumieć kurs najbardziej zbliżony do rzeczywistego, a tym miał być właśnie kurs bankowy (tak np. interpretacja Izby Skarbowej w Warszawie z 4 stycznia 2011, IPPB5/423-689/10-4/IŚ).
Sądy z kolei argumentowały, że „skoro przyjęcie zapłaty oraz regulowanie zobowiązań następuje za pośrednictwem banku, to również ustalenie wartości waluty wykorzystywanej w tych operacjach powinno nastąpić w oparciu o kurs waluty ogłaszany przez ten bank” (wyrok WSA w Gdańsku z 18 lutego 2010, I SA/Gd 914/09).
Urzędnicy swoje...
Organy podatkowe nie zważały na to, że ustawodawca wyraźnie wskazał prymat kursu Narodowego Banku Polskiego nad kursami bankowymi poprzez zastrzeżenie, że gdy kurs bankowy jest wyższy lub niższy odpowiednio o więcej niż powiększona lub pomniejszona o 5 proc. wartość kursu NBP, organ podatkowy może wezwać strony umowy do zmiany tej wartości lub wskazania przyczyn uzasadniających zastosowanie takiego kursu, a w razie niedokonania zmiany lub niewskazania przyczyn określa kurs opierając się na kursie NBP (art. 15c ust. 5 ustawy o CIT oraz art. 24c ust. 5 ustawy o PIT).
W interpretacjach, mimo tej wyraźnej wskazówki, nieustannie pojawiało się stwierdzenie, że „kurs bankowy, tj. banku, z którego usług korzysta jednostka, jest kursem najbardziej zbliżonym do rzeczywistości, a przecież w ujęciu podatkowym różnice kursowe winny mieć charakter rzeczywisty, realny” (tak Izba Skarbowa w Warszawie w przywołanej wyżej interpretacji).