Polskie prawo pracy chroni wiele grup zatrudnionych przed zwolnieniem. Pracodawcy uważają, że zbyt dużo, i domagają się wprowadzenia ograniczeń. Nikt jednak nie kwestionuje przepisów, które nie pozwalają wypowiedzieć lub rozwiązać umowy o pracę z ciężarną.
Duża grupa pracowników jest zatrudniona na podstawie umów terminowych. Firmy preferują tę formę umów m.in. ze względu na dosyć łatwy sposób ich rozwiązywania i mniejszą ochronę – także pracownic, które spodziewają się dziecka. Zgodnie z kodeksem pracy, gdyby umowa zawarta na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc miała ulec rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, to zostanie przedłużona do dnia porodu. Pracownica musi tylko powiadomić przełożonego o swoim stanie. Nie potrzeba podpisywać żadnych aneksów do umowy, bo jej przedłużenie dokonuje się z mocy prawa.Pracownica w ciąży, z którą zawarto umowę w celu zastępstwa, nie korzysta z ochrony takiej, jaką przewidziano dla zatrudnianych na podstawie umów na czas określony. Umowa na zastępstwo rozwiązuje się z datą w niej wskazaną – bez względu na datę porodu.
Oczywiście umowy o pracę zawartej w celu zastępstwa kobiecie w ciąży nie można wypowiedzieć, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy, a reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyrazi na to zgodę. Ponadto pracownicy w ciąży można wypowiedzieć umowę, gdy zostanie ogłoszona upadłość bądź likwidacja firmy.
Najszersza ochrona przed zwolnieniem przysługuje oczywiście paniom, które w czasie ciąży są zatrudnione na czas nieokreślony. Nie oznacza to jednak, że w żadnym razie pracodawca nie może ich zwolnić.
Utrata pracy przez pracownicę spodziewającą się dziecka jest możliwa, gdy dopuści się ona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Czyli gdy zachowuje się tak, że pracodawca może zwolnić ją dyscyplinarnie.