Gdy Grzegorz Turniak, prezes BNI Polska (polskiego oddziału największej w świecie organizacji rekomendacji biznesowych) dostaje na portalu LinkedIn zaproszenie od dawno niewidzianego znajomego menedżera, domyśla się, że wkrótce może się spodziewać prośby o pomoc w poszukiwaniu pracy.
Ze swego wieloletniego doświadczenia w networkingu wie, że sporo osób, a zwłaszcza menedżerów, zabiera się do rozwijania sieci kontaktów dopiero po utracie pracy, gdy nie mogą się doczekać odzewu na oferty rozsyłane do headhunterów. Szukając nowego zajęcia, desperacko starają się więc odnowić dawne znajomości. W ślad za zaproszeniem na LinkedIn wysyłają maile, potem dzwonią, zapraszając na kawę, albo od razu pytając rozmówców, czy nie słyszeli o jakiejś ciekawej ofercie.
Trzy poziomy sieci
Artur Skiba, prezes firmy rekrutacyjnej Antal International, ocenia, że choć polscy menedżerowie i specjaliści są coraz bardziej świadomi znaczenia networkingu w rozwoju kariery, to nadal zdecydowana większość z nich na poważnie zaczyna budować takie relacje (również z headhunterami) dopiero w momencie decyzji o zmianie pracy. Tymczasem networking to proces długofalowy i bazujący na zaufaniu – Jeśli mam kogoś zarekomendować, muszę być pewien jego profesjonalizmu. Gdy pracownik już stracił pracę, to niestety jest za późno na nawiązywanie takich relacji w celu uzyskania rekomendacji na nowe stanowisko. Co więcej, jeśli starania takiej osoby są bardzo intensywne, łatwo może być odebrana jako zdesperowany kandydat – zaznacza Artur Skiba.
Jak twierdzą eksperci ds. networkingu, zanim zacznie się szukać pomocy w swej sieci znajomych, najpierw trzeba zadbać o zbudowanie z nimi trochę głębszych relacji, o czym menedżerowie często zapominają. Herminia Ibarra, badająca zachowania organizacyjne profesor ze słynnej francuskiej szkoły biznesu INSEAD, zwraca uwagę, że szczególnie w przypadku menedżerów to fatalny błąd, który może zastopować ich karierę. Jej zdaniem, w obecnym bardzo konkurencyjnym otoczeniu dobrze rozwinięta sieć kontaktów jest jeszcze ważniejsza niż kiedyś i może stanowić o przewadze menedżera.
Profesor INSEAD rozróżnia trzy poziomy networkingu – operacyjny, osobisty i strategiczny. O ile większość menedżerów dobrze sobie radzi z budową i wykorzystaniem operacyjnych kontaktów potrzebnych w codziennej pracy (np. dobrych relacji z klientami, szefami innych działów), to pochłonięci codziennymi obowiązkami często zapominają o networkingu prywatnym i strategicznym.