A także, jak bronić sędziowskiej profesji wybieranej z elementem demokratycznej kontroli, a nie jak wcześniej w ramach starej sędziowskiej korporacji.

Sędziowie ze starego nadania w SN zbojkotowali te wybory kandydatów na I prezesa, zapominając stare powiedzenie, że nieobecni nie mają racji. A przecież choć są już w mniejszości, mają jeszcze sporo głosów i mogli wybrać jednego, a może i dwóch liczących się kandydatów, a kogo powoła prezydent RP, to już jego wybór.

Nieporadnie brzmi biadolenie szeregu starych sędziów, że obecna pierwsza prezes Małgorzata Manowska nie miała prawa do zwołania tego zgromadzenia, gdyż miało dojść do nieprawidłowości przy jej powołaniu, mimo że w ciągu jej sześcioletniej kadencji pod jej przewodnictwem SN wydał setki ważnych wyroków i uchwał szerszych składów, i nawet radykalni działacze stowarzyszeń sędziowskich pogodzili się z tym, że tych orzeczeń nie sposób podważyć.

Czytaj więcej

Mniej formalizmu przy skardze kasacyjnej? Ważna decyzja Sądu Najwyższego

Wracając do samego zgromadzenia wyborczego, to nic nie ujmując sędziom SN, mógłby je przeprowadzić każdy sędzia, po co więc to czepianie się prezes Manowskiej.

Trzeba tu docenić, że prezes Manowska, podobnie jak rok temu Joanna Lemańska, ówczesna prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, zrezygnowała z kandydowania na drugą kadencję, by wytrącić premierowi Donaldowi Tuskowi możliwość zablokowania zgromadzenia wyborczego przez odmowę kontrasygnaty powołania sędziego, który pokierowałby tym zgromadzeniem, gdyby prezes startowała. To dowód poświęcenia i przezorności tych sędziów, niezbędnej w każdej działalności publicznej.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Sędziom należy wyznaczyć granice ich władzy

Sądy od szeregu lat są polem narastającej politycznej walki i sędziowie mają obowiązek tę presję odpierać. Po pierwsze, prezentować jasnym językiem właściwe rozumienia skomplikowanego przez szereg czynników prawa i demaskować nieuczciwe czy wręcz bezprawne próby wpływania na sądy i stosowanie prawa, także z politycznymi motywacjami.

W sporach prawnych nie wystarczy wiedza prawna, niezbędna jest także znajomość prawniczej taktyki. I tak jak przeciwnicy Napoleona pokonali Cesarza, dopiero kiedy rozpoznali jego taktykę, tak samo sędziowie muszą rozpoznawać rzucane im i sądownictwu pod nogi kłody. Nie mogą być wycofani i nieobecni, bo nieobecni nie mają racji.