Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że przełożony miał prawo ukarać policjanta, który – w czasie gdy przebywał na „chodzącym” L4 – wykonywał obowiązki służbowe.
Funkcjonariusz wygłosił wówczas prelekcję dla podopiecznych placówki, do której uczęszczało też jego dziecko, co – mimo że rodzaj zwolnienia pozwalał mu na wychodzenie z domu – stało się jednym z powodów wymierzonej mu nagany.
Uznano między innymi, że o ile chory może wówczas załatwiać podstawowe czynności, o tyle wygłoszenie wykładu – w sytuacji kiedy koledzy i pracodawca obarczeni zostali dodatkowymi obowiązkami z powodu jego nieobecności – jest wyrazem braku lojalności w stosunku do nich.
Czytaj więcej:
Gmina chce docenić pracę policjantów i przekazać środki z budżetu gminy na nagrody. W tym celu chce przyjąć dwie uchwały – w sprawie zmiany uchwały...
Pro
Początkowo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu ocenił, że przełożony nie wykazał wystarczająco, jakoby takie działanie podwładnego mogło zostać uznane za naruszenie zasad etyki zawodowej policjanta, i podważył decyzję o nałożeniu kary. Sprawa trafiła więc do NSA, który skargę kasacyjną komendanta uznał jednak za zasadną i uchylił wcześniejszy wyrok.
Zgodził się przy tym, że decyzja o wizycie w przedszkolu podczas zwolnienia lekarskiego doprowadziła do naruszenia zasady współżycia społecznego i podważenia zaufania społeczeństwa do policji.
– Należy bowiem zauważyć, że policjant, który dobrowolnie i w niewymuszonych okolicznościach podejmuje czynności służbowe na zwolnieniu lekarskim, podważa zasadność jego wystawienia i – tak w odbiorze wewnętrznym, wobec innych policjantów, jak i w odbiorze zewnętrznym, wobec społeczeństwa – działa w warunkach naruszenia zaufania do służby – uzasadnił naczelny sąd.
Przypomniał przy tym, że ustawa o policji zobowiązuje jej przedstawicieli do służby społeczeństwu, ochrony bezpieczeństwa oraz pilnowania porządku publicznego, zaś zasady etyki zawodowej jasno wskazują, w jaki sposób powinni się oni zachowywać. Ustawodawca natomiast nie przewidział sytuacji, w której to chory sam decyduje, że jedną czynność służbową jest w stanie podjąć, a drugiej już nie.
Sąd nie podważał natomiast przekonania, że zaangażowanie w działalność edukacyjną ma pozytywny wydźwięk, jednak zastrzegł, że w tej sprawie aspekt ten nie jest najważniejszy; wykład powinien zostać odłożony do czasu, aż prelegent wróci do pracy.
Co prawda, w sytuacji kiedy niewłaściwe zachowanie funkcjonariusza nie było bardzo szkodliwe, przełożony może odstąpić od wymierzenia mu kary lub umorzyć postępowanie wobec niego. NSA wskazał jednak, że sąd administracyjny nie może w żaden sposób wkraczać w tę materię. Odniósł się w ten sposób do rozważań sądu niższej instancji, który przytaczał, że komendant nie rozważył nawet, czy istnieją przesłanki do łagodniejszego potraktowania podwładnego.
Sygnatura akt: III OSK 2674/21