Nowo uchwalona ustawa Prawo zamówień publicznych – zgodnie z zapowiedziami projektodawcy – ma rozwiązać szereg problemów, które występują w postępowaniach o zamówienie publiczne. A są nimi m.in.: nieproporcjonalnie mały udział małych i średnich przedsiębiorstw w rynku zamówień publicznych, zmniejszające się zainteresowanie wykonawców przetargami, koncentracja zamawiających na spełnieniu wymogów formalnych, zamiast na uzyskaniu najlepszego jakościowo produktu lub usługi czy też nieefektywny system kontroli zamówień publicznych. Problemy te od wielu lat stanowią wyzwania zarówno dla zamawiających jak i dla ustawodawcy, a wprowadzone z każdą kolejną nowelizacją rozwiązania nie przełożyły się na ich ograniczenie. Nie sposób jednak jednoznacznie stwierdzić, czy nowo przyjęta ustawa problemy te rozwiąże w sposób kompleksowy. Z całą pewnością będzie jednak wyzwaniem dla zamawiających z powodu nałożenia na nich szeregu nowych obowiązków.
Zamawiający nie lubią zmian
Zamówienia publiczne są kluczową formą udziału sektora publicznego w gospodarce (w 2017 r. wartość zamówień udzielanych na podstawie ustawy Prawo zamówień publicznych stanowiło 8,23 proc. PKB). Należy jednak zadać sobie pytanie, czy tak dogłębne zmiany w samej ustawie, która obowiązuje od ponad 14 lat i która przecież jest wykorzystywana z powodzeniem przez wielu zamawiających, nie wzbudzą w zamawiających strachu przed ich stosowaniem. Można to było obserwować przy wprowadzeniu, nowelizacją z 2016 r., Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia (JEDZ). Dosłownie kilka dni przed wprowadzeniem obowiązku jego stosowania, nastąpił swego rodzaju „wysyp" postępowań o udzielenie zamówienie, tak, by prowadzić je jeszcze na starych zasadach i nie konfrontować się z JEDZ. Mimo, iż dokument ten został wprowadzony do polskiego porządku prawnego ponad trzy lata temu, to nadal jednak sposób jego wypełniania sprawia wiele problemów zarówno zamawiającym jak i wykonawcom, np. w przypadku składania odwołań.
Można się spodziewać podobnego, wzmożonego po stronie zamawiającego ruchu, od listopada 2020 r. Instytucje publiczne starać się będą zrobić wszystko, aby ogłosić postępowania (na maksymalnie długi okres) w trybach aktualnie obowiązujących, żeby nie ryzykować popełnienia błędów przy stosowaniu nowych przepisów. Nowa ustawa jest o wiele obszerniejsza, co przekłada się na wyższe ryzyko popełnienia błędów po każdej ze stron postępowania (obowiązująca ustawa, liczy 227 artykułów; w nowo uchwalona – 623).
Czytaj także: