Wyrok przeciwko dłużnikowi to dopiero początek drogi do odzyskania pieniędzy. Następnie trzeba jeszcze wyegzekwować zasądzoną należność. Szansa na ściągnięcie długu rośnie jeśli jako wierzyciel mamy możliwość sięgnięcia także do majątku wspólnego dłużnika i jego małżonka.

1. Weź zgodę małżonka…

Każdy człowiek odpowiada za zaciągnięte przez siebie zobowiązania ze swojego majątku osobistego. Także osoba pozostająca w związku małżeńskim, gdy zaciąga zobowiązanie, to ponosi za nie odpowiedzialność w pierwszej kolejności ze swojego majątku osobistego. Może się nagle okazać, że w majątku osobistym naszego kontrahenta jest niewiele, a większość składników majątkowych dłużnik ma wspólnie z małżonkiem. Regułą jest bowiem, że po zawarciu małżeństwa między małżonkami powstaje wspólność ustawowa. Wszystko co małżonkowie uzyskają w okresie trwania wspólności, staje się ich wspólnym majątkiem. Tymczasem sięgnięcie przez wierzyciela do majątku wspólnego wcale nie jest takie oczywiste. Kontrahent może wprawdzie zaspokoić się z dochodów swojego dłużnika i składników jego przedsiębiorstwa, nawet jeśli wchodzą one do majątku wspólnego, ale już egzekucja z nieruchomości czy ruchomości znajdujących się w majątku wspólnym wymaga spełnienia dodatkowych warunków. Czyli możliwa jest sytuacja, że nasz dłużnik jest właścicielem nieruchomości, a egzekucja jej nie obejmuje i jest bezskuteczna.

Wierzyciel, który nie dostał zgody małżonka na zaciągnięcie zobowiązania, aby uzyskać możliwość prowadzenia egzekucji ze składników majątku wspólnego, musi w pierwszej kolejności doprowadzić do ustanowienia rozdzielności majątkowej między małżonkami. Po pierwsze, wymaga to złożenia pozwu i uzyskania wyroku, czyli jest czasochłonne. Po drugie, nawet jeśli już dojdzie do ustanowienia rozdzielności, to dłużnik przeważnie staje się właścicielem jedynie ułamkowej części rzeczy, a część rzeczy jest trudna do zbycia w egzekucji. W konsekwencji skuteczność takiej egzekucji jest ograniczona.

Żeby zapobiec takim trudnościom wierzyciel powinien na etapie zawierania umowy uzyskać zgodę drugiego małżonka na zaciągnięcie zobowiązania. Taka zgoda zwiększa zakres uprawnień wierzyciela w razie konieczności prowadzenia egzekucji. Wierzyciel może wtedy bowiem sięgnąć wprost do wspólnego majątku małżonków. Oznacza to, że może zaspokoić swoje roszczenia nie tylko z tego, co ma lub zarabia jego dłużnik, ale także z dochodów drugiego małżonka oraz innych wspólnych składników majątku małżonków, takich jak wyżej wspomniane nieruchomości czy ruchomości.

Czytaj więcej

Można pozywać za długi małżonka - wyrok SN

2. …i zadbaj o prawidłową jej formę

Zgoda małżonka teoretycznie, zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, nie wymaga zachowania formy. Wyjątkiem jest zgoda na czynności, dla dokonania których zastrzeżona jest forma szczególna, czyli na przykład przy sprzedaży nieruchomości nie tylko umowa sprzedaży, ale także zgoda małżonka wymaga formy aktu notarialnego. Gdy dla danej czynności brak jest wymogu formy, to teoretycznie zgoda małżonka może zostać wyrażona nawet ustnie – ze względu na potencjalne problemy dowodowe praktykuje się wyrażanie zgody w formie dokumentu.

Aby móc prowadzić egzekucję z majątku wspólnego (uzyskać klauzulę wykonalności przeciwko małżonkowi), to już obligatoryjnie i niezależnie od wymogu formy stawianego samej czynności prawnej, należy wykazać zgodę za pomocą dokumentu urzędowego lub prywatnego. Dokument prywatny może przyjąć postać pisemną lub elektroniczną. W obu przypadkach konieczny jest podpis małżonka. Zgoda w formie elektronicznej wymaga zatem złożenia podpisu elektronicznego. Nie jest wystarczająca zgoda w wiadomości sms lub e-mail. Wprawdzie taka wiadomość może być dokumentem w rozumieniu kodeksu cywilnego, ale nie spełnia kryteriów dokumentu prywatnego na potrzeby nadawania klauzuli wykonalności i warto o tym rozróżnieniu pamiętać.

Kontrahent niechętnie organizuje zgodę małżonka? Niech to będzie sygnał ostrzegawczy.

3. Rozeznaj się w sprawie ustroju majątkowego małżeńskiego

Niekiedy małżonkowie decydują się zmienić obowiązujący między nimi ustrój majątkowy. Najczęstszą zmianą jest ustanowienie rozdzielności majątkowej. Można to zrobić przed ślubem lub w dowolnym momencie trwania małżeństwa. Jeśli została ustanowiona rozdzielność majątkowa, to nie ma majątku wspólnego, tylko każdy z małżonków ma swój majątek osobisty. Czyli wierzyciel może prowadzić egzekucję jedynie z majątku osobistego swojego dłużnika, bo nie istnieje majątek wspólny, do którego mógłby sięgnąć. Wtedy sama zgoda małżonka nie załatwia sprawy.

Czy to oznacza, że wierzyciel powinien dociekać jaki ustrój majątkowy obowiązuje między kontrahentem a jego małżonkiem? Czy musi uzyskiwać w umowie oświadczenie w tym przedmiocie?

Niekonieczne. Aby móc powoływać się względem wierzyciela na rozdzielność majątkową, to dłużnik musi wykazać, że wierzyciel miał wiedzę o umowie majątkowej małżeńskiej. W Polsce nie ma rejestru umów małżeńskich i to na dłużniku spoczywa ryzyko związane z tym, że wierzyciel nie ma wiedzy o rozdzielności w małżeństwie tegoż dłużnika. W zasadzie zatem to dłużnik powinien przejąć inicjatywę i poinformować kontrahenta o obowiązującym ustroju majątkowym. Jeśli tego nie zrobi, to musi liczyć się z tym, że wierzyciel (pod warunkiem dysponowania zgodą małżonka) będzie mógł prowadzić egzekucję z całego majątku, który byłby wspólny, gdyby nie ustanowiono rozdzielności.

Ale czy jeśli kontrahent nie poinformuje z własnej inicjatywy o umowie majątkowej małżeńskiej, to wierzyciel może zupełnie nie interesować się sprawą?

Z jednej strony, wierzyciel nie ma obowiązku dociekania jaki ustrój obowiązuje w małżeństwie kontrahenta. Z drugiej strony, jeśli zawiera się umowę z przedsiębiorcą albo ze spółką, w której wspólnik ponosi osobiście odpowiedzialność za jej zobowiązania, to warto spojrzeć do rejestru przedsiębiorców KRS (wpisu dotyczącego ustroju majątkowego małżeńskiego dokonuje się w KRS w odniesieniu do wspólników spółki jawnej, partnerskiej oraz komandytowej, komplementariuszy spółki komandytowo-akcyjnej oraz członków europejskiego zgrupowania interesów gospodarczych) lub do treści wpisu w CEIDG (dla jednoosobowych przedsiębiorców) i sprawdzićinformację o obowiązującym ustroju majątkowym małżeńskim. Taki wpis może bowiem stanowić argument dla dłużnika, gdy będzie usiłował wykazać, że wierzyciel w chwili zawierania umowy wiedział o ustroju majątkowym.

Poza tym, jeśli wierzyciel przed zawarciem umowy ustali, że kontrahent ustanowił rozdzielność majątkową, to może potraktować to jako sygnał ostrzegawczy. Takie ustalenie może stanowić impuls do bardziej wnikliwego sprawdzenia sytuacji finansowej kontrahenta na etapie zawierania umowy. Nierzadko zdarza się bowiem, że decyzja o rozdzielności majątkowej jest podejmowana w obliczu już istniejących kłopotów finansowych jednego z małżonków.

4. Oceń ryzyko ogłoszenia upadłości

Obecnie rośnie skala upadłości ogłaszanych przez jednoosobowych przedsiębiorców, którzy w praktyce często najpierw zamykają działalność, a następnie składają wniosek o upadłość konsumencką. Dociekliwość w odniesieniu do zgody małżonka i ustroju majątkowego małżeńskiego na etapie zawierania umowy nie daje gwarancji, że kontrahent nie ogłosi w przyszłości upadłości, ale może pozwolić lepiej zarządzać związanym z tym ryzykiem.

W postępowaniu upadłościowym, jeśli małżonkowie pozostawali w ustroju wspólności majątkowej, to cały majątek wspólny wchodzi do masy upadłości i służy zaspokojeniu wierzycieli. To oznacza, że ogłoszenie upadłości skutkuje rozszerzeniem zakresu składników majątku służących zaspokojeniu wierzycieli w porównaniu ze zwykłą sytuacją. Z majątku wspólnego w upadłości mogą bowiem być zaspokojone również roszczenia tych osób, które nie miały zgody małżonka na zawarcie zobowiązania. Z punktu widzenia zakresu składników majątku służących egzekucji ogłoszenie upadłości kontrahenta może – przynajmniej teoretycznie – korzystnie wpłynąć na sytuację wierzyciela. Należy jednak założyć, że żaden świadomy dłużnik po zamknięciu działalności nie składa wniosku o upadłość, gdy wraz z małżonkiem posiada istotny majątek wspólny mogący posłużyć zaspokojeniu wierzycieli.

Z punktu widzenia kontrahenta potencjalne postępowanie upadłościowe należy traktować przede wszystkim jako ryzyko, bo na skutek przeprowadzenia takiego postępowania może dojść (i przeważnie dochodzi) do umorzenia wierzytelności w całości lub części. Czyli wierzyciel nie odzyskuje swoich pieniędzy.

Często zdarza się, że dłużnicy w obliczu problemów finansowych, ustanawiają rozdzielność majątkową po to, aby w przyszłości móc ogłosić upadłość, która swoimi skutkami nie obejmie majątku ich małżonka. Żeby taka rozdzielność była skuteczna na potrzeby postępowania upadłościowego, to dłużnik musi odczekać dwa lata ze złożeniem wniosku o upadłość od chwili zawarcia umowy majątkowej małżeńskiej.

Jeśli zatem w chwili zawarcia umowy z kontrahentem ustalimy, że małżonkowie pozostają we wspólności majątkowej i uzyskamy zgodę małżonka na zawarcie umowy, to nasze szanse na skuteczną egzekucję istotnie wzrastają. Po pierwsze, mamy od tej chwili dwa lata na egzekwowanie ewentualnych roszczeń z mniejszym ryzykiem, że w tym czasie zostanie złożony wniosek o ogłoszenie upadłości. Po drugie, uzyskujemy możliwość prowadzenia egzekucji naszych roszczeń z majątku wspólnego bez konieczności składania pozwu o ustanowienie rozdzielności majątkowej, czyli zyskujemy na czasie w razie potencjalnego wyścigu wierzycieli o zaspokojenie. Wszystko to sprawia, że szanse na skuteczną egzekucję rosną.

OPINIA

Anika Sitkowska Radca prawny, Doradca restrukturyzacyjny w Dziale Prawa Upadłościowego, Restrukturyzacyjnego i Postępowania Egzekucyjnego Sadkowski i Wspólnicy

Ustroje majątkowe małżeńskie potrafią skomplikować dochodzenie należności. Przy zawieraniu umowy nie powinniśmy ignorować tego tematu. Nieuzyskanie zgody małżonka, czy zbagatelizowanie rozdzielności majątkowej między małżonkami zwiększa ryzyko, że przyszła egzekucja będzie nieskuteczna. Trzeba mieć świadomość, że w aktualnej sytuacji gospodarczej wiele osób balansuje na granicy wypłacalności, a w związku z tym ryzyko związane z bezskutecznością przyszłej egzekucji należy traktować jako problem o rosnącym znaczeniu. Weryfikacja kontrahenta na etapie zawierania umowy jest jednym z istotnych elementów ograniczania ryzyka dla przedsiębiorców.

Jeśli już na etapie zawierania umowy kontrahent jest niechętny wobec zorganizowania zgody swojego małżonka na zaciągnięcie zobowiązania, albo dowiadujemy się o niedawno ustanowionej rozdzielności majątkowej, to można potraktować to jako sygnały ostrzegawcze.

W takiej sytuacji warto rozważyć ustanowienie w umowie dodatkowych zabezpieczeń rzeczowych (zastaw, czy hipoteka), czy osobowych (poręczenie) oraz zadbać o taką konstrukcję umowy, aby maksymalnie ograniczać nasze ryzyko (np. zwiększanie kwoty zaliczki, czy uzgodnienie, że płatność będzie dokonywana za realizację poszczególnych etapów usługi). Czasem lepiej nawet całkowicie zrezygnować z zawarcia ryzykownej umowy, niż opierać się na życzeniowym myśleniu, że wszystko będzie dobrze.