Polski software house wystawia fakturę kontrahentowi z Dubaju na 8000 dolarów. Klient proponuje płatność w USDT. Firma akceptuje, podaje adres portfela, środki wpływają po kilku sekundach. Po trzech miesiącach księgowość i bank pytają: jaki kurs przyjęto do rozliczenia, gdzie jest dowód transakcji, dlaczego przyjęto stablecoina, który nie jest zgodny z regulacjami w UE, i czy środki mają udokumentowane źródło pochodzenia. Firma nie ma dobrej odpowiedzi.
To nie jest problem wyłącznie giełd kryptowalut ani kantorów internetowych. Klient zagraniczny może chcieć zapłacić stablecoinem, czyli „cyfrowym dolarem”, bo jest to tańsze i szybsze niż klasyczny przelew międzynarodowy. Kontrahent może zaproponować rozliczenie w bitcoinie. Spółka może rozważać trzymanie części środków w kryptoaktywach. Sklep internetowy może chcieć uruchomić token lojalnościowy. Startup może planować wypuszczenie tokenów NFT dających dostęp do usługi.