Przykładowo Izba Skarbowa w Warszawie nie zgodziła się na pomniejszenie podstawy opodatkowania o wydatki na wytworzenie, na zamówienie klientów, linii do klejenia i laminowania. Firma opisała, że za każdym razem musi dostosować możliwości aplikowania kleju do materiałów i właściwości fizykochemicznych produktu. Produkcja taka zawiera duży element innowacyjności. Izba odpowiada, że to za mało, bo innowacja może być zmianą radykalną, ale też cząstkową (nr interpretacji: 1462-IPPB5.4510.1087.2016.1.MR).
Najlepiej, jak tłumaczy Izba Skarbowa w Katowicach, gdyby zakres obowiązków pracownika wynikał z umowy o pracę (2461-IBPB-1-2.4510.875.2016.2.MS).
Katowicka Izba kwestionuje też dodatkowe odliczenie wydatków na pensje pracowników marketingu firmy informatycznej – badanie rynku i stworzenie lepszych programów komputerowych to ważne zadanie, ale nie kwalifikuje się do ulgi. Izba wyjaśnia też, że w podstawie ulgi nie mieszczą się wydatki na zakup ekspertyz, opinii i usług doradczych od kogo innego niż jednostka naukowa (np. uczelnia).
Jest kogo gonić
– Kilka miesięcy wcześniej minister finansów zajął w takiej sprawie korzystne dla podatnika stanowisko, co niestety pokazuje, w którą stronę może ewoluować wykładnia nowych przepisów – mówi Honorata Ścisłowicz-Skraba – a przecież te przepisy mają zachęcać przedsiębiorstwa do prowadzenia prac B+R, ponieważ jako kraj jesteśmy w ogonie Europy pod względem poziomu innowacyjności. Niedobrze by się stało, gdyby organy podatkowe poprzez zawężające interpretacje już w pierwszym roku ograniczyły aktywność firm w prowadzeniu takich prac– tłumaczy.
Ekspertka podkreśla, że warto podjąć trud skorzystania z ulgi. Niekiedy firmy niezależnie od niej, np. do celów dotacji z UE, i tak odpowiednio księgują koszty.
– Ulga pewnie będzie obowiązywać wiele lat. Możliwe, że odpisy będą nawet wyższe. Zwróćmy uwagę, że nasi bliscy sąsiedzi pozwalają na dwukrotnie, a nawet – jak na Litwie – czterokrotnie większe odliczenie – wyjaśnia.