O prawie 70 tys. zł wzrósł liczony na podstawie kursu euro limit przychodów, którego przekroczenie wyklucza ryczałtowe rozliczenie. Taką formę opodatkowania będą mogli od stycznia wybrać przedsiębiorcy, którzy w 2011 r. mieli maksymalnie 661 680 zł obrotu. Wielu firmom zależy na tym, aby tego limitu nie przekroczyć.
Niższa stawka, ale bez kosztów
Jakie są zalety ryczałtu? Przede wszystkim mamy szansę na niższy podatek. Jego stawka zależy od rodzaju wykonywanej działalności (wynosi 3; 5,5; 8,5; 17 i 20 proc.).
Ryczałt to też mniejsza biurokracja. Poza tym przychodów z działalności nie musimy łączyć z innymi źródłami, np. z wynagrodzeniem z umowy o dzieło (co w wypadku ogólnych zasad rozliczenia może spowodować, że wpadniemy w wyższy próg podatkowy).
Ale na ryczałcie nie odliczymy firmowych wydatków, które trzeba przecież poczynić niezależnie od formy opodatkowania.
– Ryczałt najbardziej opłaca się przedsiębiorcom, którzy mają duże przychody i małe koszty – mówi Leszek Porowski, doradca podatkowy, współwłaściciel biura rachunkowego Porowski Consulting. – Są to np. firmy działające w branży odzieżowej, gdzie są bardzo wysokie marże, albo w budowlanej, gdzie przedsiębiorcy sprzedają głównie robociznę. Te podmioty na pewno ucieszyły się z podniesienia limitu.