SLAPPy (ang. Strategic Lawsuits Against Public Participation) to strategiczne pozwy służące zastraszaniu i tłumieniu krytyki. Ich celem bywają dziennikarze, aktywiści społeczni, naukowcy, czasem zwykli konsumenci. Polska na tym polu od lat jest niechlubnym liderem Europy. Powództwa wytaczają zarówno przedsiębiorcy, jak instytucje publiczne czy organy władzy. Podczas niedawnej Europejskiej Konferencji Przeciwko SLAPP, przedstawicielka polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości poinformowała, że nowe kierownictwo tego resortu po ostatnich wyborach zidentyfikowało 37 postępowań, które w poprzednich latach były skierowane przeciwko wolnym mediom i niezależnym sędziom walczącym o niezależność sądownictwa.

Reklama
Reklama

Działania te, w ocenie MS, miały na celu nie tylko uciszenie krytyki, ale i wpływanie na debatę publiczną. Jak mówi prof. Marlena Pecyna z Katedry Prawa Cywilnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, adwokat, dziś polskie sądy nie mają szczególnych narzędzi, by radzić sobie ze SLAPPami. - Bardzo rzadko mają też odwagę stosować oryginalną interpretację, by wykazać, że silniejsza ze stron nadużywa swoich praw procesowych – podkreśla prof. Pecyna.I przypomina, że obowiązująca od maja tego roku dyrektywa antySLAPP, którą Polska musi niebawem wdrożyć, wymusi zarówno zmiany w prawie, jak i w praktyce. Zobowiązuje bowiem państwa członkowskie do edukacji w tym zakresie, w tym podnoszenia świadomości samych sędziów czym są pozwy SLAPP.