Podobnie omawiane pojęcie definiuje ustawa o swobodzie działalności gospodarczej w art. 4 ust. 1 (dalej: usdg).

Z kolei w myśl art. 3 usdg jej przepisów nie stosuje się do działalności wytwórczej w rolnictwie w obszarze upraw rolnych oraz chowu i hodowli zwierząt, ogrodnictwa, warzywnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego, a także działalności agroturystycznej oraz wyrobu wina we wskazanym zakresie. Podnosi się jednak, że wskazany przepis nie eliminuje działalności rolniczej z kategorii działalności gospodarczej. Można nawet argumentować, że skoro ustawodawca zdecydował się na takie wyłączenie, to pośrednio uznał rolników za przedsiębiorców, gdyż w przeciwnym razie wykluczenie w ogóle nie byłoby potrzebne.

Poza tym powołana ustawa należy do gałęzi prawa gospodarczego i choć uznaje się ją za swoistą konstytucję przedsiębiorczości, reguluje ona sytuację rolnika jedynie dla swoich potrzeb. Dalsze rozważania ograniczę do zagadnienia kwalifikacji rolnika jako przedsiębiorcy na gruncie prawa cywilnego.

Wbrew pozorom problem zaliczenia producenta rolnego do grona przedsiębiorców nie ma znaczenia tylko teoretycznego. Uznanie, że osoby fizyczne prowadzące gospodarstwo rolne wykonują działalność gospodarczą, czyli są przedsiębiorcami, niesie ze sobą ważne konsekwencje praktyczne. Implikuje bowiem konieczność stosowania przepisów dotyczących tej grupy uczestników obrotu cywilnoprawnego. Przykładowo, dotyczy to przyjmowania podwyższonego miernika staranności z art. 355 § 2 k.c., zakazu waloryzacji świadczeń pieniężnych z art. 358

1

Reklama
Reklama

§ 4 k.c., przepisów regulujących szczególne tryby zawierania umów (art. 66

2

, 68

1

czy 68

2

k.c.) czy nawet uznawania imienia i nazwiska rolnika za firmę (art. 434 k.c.). Niezwykle istotne jest też skrócenie ogólnych terminów przedawnienia z dziesięciu do trzech lat (art. 118 k.c.) czy – to już na gruncie procesowym – nakaz rozpoznania sprawy przez wydział gospodarczy.

Ważna uchwała

Właśnie ta ostatnia kwestia stanowiła asumpt do wydania przez SN uchwały z 26 lutego 2015 r. (III CZP 108/14). Powód – producent rolny prowadzący hodowlę trzody chlewnej – wystąpił przeciwko zakładowi przetwórstwa mięsnego (spółce jawnej) o roszczenia z umowy kontraktacji (jej przedmiotem było 300 sztuk tuczników). Sąd rejonowy uznał, że powód jest przedsiębiorcą, a skoro tak, to sprawa nosi cechy sprawy gospodarczej w myśl art. 2 ust. 1 ustawy o rozpoznawaniu przez sądy spraw gospodarczych i przekazał ją wydziałowi gospodarczemu. Powód nie zgodził się z takim stanowiskiem i złożył zażalenie. Rozpoznając je, sąd okręgowy powziął poważne wątpliwości i zwrócił się do SN z pytaniem prawnym. W odpowiedzi SN podjął uchwałę, z której wynika, że sprawa z powództwa producenta rolnego – rolnika prowadzącego działalność wytwórczą w zakresie produkcji zwierzęcej – przeciwko przedsiębiorcy o roszczenia wynikające z umowy kontraktacji jest sprawą gospodarczą.

Skutki nie tylko procesowe

Zakres analizowanej uchwały daleko wykracza jednak poza skutki procesowe. Celem rozstrzygnięcia sprawy SN zajął się bardziej ogólnym zagadnieniem statusu rolnika jako przedsiębiorcy w świetle art. 431 k.c. zawierającego definicję „systemową" na gruncie prawa prywatnego. W tym kontekście sąd uznał, że skoro powód prowadzi swą działalność w sposób zorganizowany, zawodowy i stały, w celu osiągnięcia zysków, uczestniczy w obrocie gospodarczym, jak również umowa dotyczyła 300 sztuk zwierząt, to nosi ona cechy działalności gospodarczej. SN przyjął także (powołując się na stanowisko NSA), iż wyłączenie zawarte w art. 3 usdg niczego w tej mierze nie zmienia – działalność rolnicza pozostaje działalnością gospodarczą, a jedynie nie stosuje się do niej uregulowań ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.

Problem sprowadza się do wskazania kryteriów, za pomocą których możemy uznać danego rolnika za przedsiębiorcę. Innymi słowy, chodzi o odpowiedź na pytanie, kiedy działalność rolnicza jest już na tyle zorganizowana, że staje się działalnością gospodarczą. Szkoda, że SN w uzasadnieniu nie wskazał bardziej precyzyjnego „drogowskazu" dla sądów w podobnych sprawach (był jednak związany zakresem sprawy).

Uczestnik obrotu

Walor uchwały SN sprowadza się do jednoznacznego przesądzenia, że co do zasady rolnik indywidualny powinien być uznawany za przedsiębiorcę na gruncie materialnego i procesowego prawa cywilnego (kolejny już raz – np. wyrok SN z 3 października 2014 r., V CSK 630/13). Poza tym w jej uzasadnieniu znalazła się sugestia, że zawarcie przez producenta umowy kontraktacji zazwyczaj oznacza, że prowadzi on działalność gospodarczą i jest uczestnikiem obrotu gospodarczego. Wynika to z faktu, iż umowa taka najczęściej dotyczy dużej ilości produktów rolnych i jest charakterystyczna dla obrotu gospodarczego.

Mateusz Pietraszewski, adwokat kancelaria adwokacka Maximus

Nie mogę się zgodzić z tezą, że w świetle uchwały SN każdy rolnik powinien być traktowany jako przedsiębiorca. Realia życia gospodarczego wskazują, że są producenci rolni, których gospodarstwa stanowią świetnie prosperujące przedsiębiorstwa (obroty liczone w milionach złotych, nierzadko zatrudniające wielu pracowników). Nie można ich wszak wrzucać do jednego worka z rolnikiem, który gospodaruje na kilku hektarach czy posiada dwie krowy, gdyż dla niego jest to często tylko działalność uboczna"i zaledwie dodatkowe źródło dochodu. Wszelkie wątpliwości winny być zatem rozstrzygane a casu ad casum.

Cieszy również przypomnienie przez SN (o czym praktycy często zapominają), że prawo cywilne przyjmuje materialnoprawną, a nie formalną, definicję przedsiębiorcy. Oznacza to, że przedsiębiorcą jest się niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności (np. wpis do rejestru działalności gospodarczej nie jest tu warunkiem), lecz już po spełnieniu określonych prawem przesłanek.