W tym czasie mogą jednak wystąpić zdarzenia, które radykalnie zmienią sytuację. Będzie to np.: rażące naruszenie podstawowych obowiązków, które doprowadzi do dyscyplinarki, złożenie pozwu, które spowoduje orzeczenie bezskuteczności rozstania czy zmiana decyzji o zwolnieniu, która przyniesie chęć kontynuowania współpracy. Dlatego należy uznać (choć są także poglądy odmienne), że dopóki nie rozwiąże się lub nie wygaśnie angaż, dopóty szef nie może wydać takiego pisma.
Prawo do niego powstaje bowiem dopiero w chwili wystąpienia określonego zdarzenia. W przeciwnym razie w obrocie funkcjonowałyby dwa świadectwa, w tym jedno sprzeczne z rzeczywistością. Powodować to może negatywne konsekwencje - zarówno dla stron, jak i innych firm, które miałyby z nimi do czynienia i opierałyby na nich decyzje.
Przykład
Pan Jan, zatrudniony jako mechanik, 17 stycznia 2013 r. pracodawca rozwiązał z nim umowę za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Następnego dnia podwładny przyniósł zwolnienie lekarskie, zgodnie z którym miał być nieobecny do końca okresu wymówienia. Jednocześnie złożył wniosek o wcześniejsze wydanie świadectwa pracy, które pozwoliłoby mu znaleźć nowe zajęcie.
Przełożony zgodził się i wystawił taki dokument 21 stycznia 2013 r. wyszło na jaw, że podwładny wielokrotnie opuszczał stanowisko bez usprawiedliwienia. Zdenerwowany szef wręczył mu za to dyscyplinarkę, ale podczas rekrutacji zatrudniony posługiwał się pierwszym - korzystniejszym dla siebie dokumentem i dostał etat.
Zrozumieć sytuację
Okres wypowiedzenia z reguły służy poszukiwaniu nowego zatrudnienia. Chociaż podczas rekrutacji wiele firm nie żąda okazania dokumentów potwierdzających dotychczasową karierę i złożone aplikacje stara się zweryfikować podczas rozmów z kandydatami, to zdarzają się wyjątki. Przed podpisaniem kolejnej umowy wolą widzieć świadectwo.