Powinni się nad nią zastanowić przede wszystkim ci przedsiębiorcy, u których różnice kursowe ujemne (kosztowe) są zdecydowanie wyższe od różnic kursowych dodatnich. Biorąc pod uwagę dzisiejsze uwarunkowania rynkowe, może to być najbardziej korzystne dla tych, którzy dokonują zakupów za granicą, płacąc w walucie obcej, oraz dla tych, którzy mają duże zobowiązania kredytowe w walucie obcej i zaciągnęli je w latach poprzednich, gdy kursy tych walut były niższe. Będą mieli możliwość szybszego ujęcia ujemnych różnic kursowych w rozliczeniu podatkowym (czyli szybciej pomniejszą o nie zobowiązanie z tytułu podatku dochodowego).
Które czynniki trzeba wziąć pod uwagę, analizując, czy przyjęcie tej metody będzie dla firmy opłacalne czy nie?
Najistotniejsza jest analiza uwarunkowań rynkowych i ocena tego, jak będą się kształtować kursy walut w najbliższej przewidywalnej przyszłości. Biorąc pod uwagę trzyletni okres, w którym musi być stosowana metoda rachunkowa, jest to bardzo trudne. Zakładając nadejście kryzysu i osłabienie złotego, można przyjąć, że wybór metody bilansowej jest korzystny, bo będziemy mieć do czynienia raczej z ujemnymi różnicami kursowymi, których więcej w danym roku podatkowym będziemy mogli ująć w kosztach podatkowych niż przy metodzie podatkowej.
Należy też pamiętać, że wybór metody rachunkowej wiąże się z koniecznością badania sprawozdania finansowego przez biegłego rewidenta. Czyli spółki, które chciałyby skorzystać z tej metody, a nie mają obowiązku badania, powinny jeszcze skalkulować koszt badania przez te trzy lata (w zależności od wielkości spółki i od wybranego audytora od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych za rok).
Jakie inne mankamenty może mieć przyjęcie metody rachunkowej?
Trzeba wziąć pod uwagę, że powoduje ona inne ujęcie różnic kursowych od zobowiązań związanych np. z finansowaniem inwestycji (środków trwałych). Przy podejściu bilansowym w wartości początkowej środków trwałych będziemy zmuszeni ująć także niezrealizowane różnice kursowe (tylko naliczone do dnia oddania składnika majątku do użytkowania), co nam odroczy ujęcie tych różnic w rozliczeniu podatkowym. Tymczasem przy metodzie podatkowej, zgodnie z obecnym stanowiskiem fiskusa, wartość początkową zwiększają tylko różnice zrealizowane do dnia oddania środka trwałego do używania. Pozostałe zwiększają odpowiednio koszty bądź przychody podatkowe w momencie spłaty zobowiązania.