Mało kto o tym wie, nawet pracodawcy nie mają tej świadomości. W praktyce może to wyglądać tak: urodzone dziecko wymaga szpitalnej opieki, dlatego jego matka, korzystając z art. 181 k.p., po wykorzystanych ośmiu tygodniach urlopu macierzyńskiego składa pracodawcy wniosek o jego przerwanie.
Jeśli na czas choroby malucha nie weźmie zwolnienia, tylko wróci do firmy, może się okazać, że nie na długo. Szef może jej bowiem wręczyć w tym czasie wypowiedzenie umowy o pracę, ponieważ z chwilą powrotu zatrudniona traci ochronę przed zwolnieniem.
Jest to możliwie, gdy okres wymówienia angażu podwładnej jest krótszy niż czas przerwy w urlopie. Efekt jest taki, że nieświadoma konsekwencji podejmowanych decyzji młoda mama pozostaje bez pracy. Takiej sytuacji można jednak uniknąć. W jaki sposób?
Komentuje Izabela Zawacka, radca prawny w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy
W praktyce możliwość zwolnienia pracownicy w okresie przerwy w urlopie macierzyńskim dotyczy albo sytuacji, gdy pracownica ma mały staż zakładowy i dwutygodniowy okres wypowiedzenia (względnie umowę terminową z klauzulą z art. 33 k.p.), albo gdy pobyt dziecka w szpitalu jest długi (np. dwumiesięczny). Jeśli okresy te będą krótsze i pracownica wróci na urlop macierzyński, to umowa i tak się nie rozwiąże, bo bieg terminu wypowiedzenia będzie musiał ulec zawieszeniu na czas ochrony przed zwolnieniem.