Perypetie filmu o korporacji Amway – niedopuszczenie przez telewizję do jego pokazu podczas festiwalu filmowego oraz bezterminowe odroczenie procesu przez sąd przypominają trwający już kilkanaście lat spór. Zwracają też uwagę na nowe zjawisko w procesach cywilnych wytaczanych przez wielkie korporacje.
– [b]Przedsiębiorcy mają prawo dbać o swoje dobra osobiste. Niekiedy jednak występują do sądu o ochronę dobrego imienia, ale tak naprawdę pozew ma zamknąć usta krytykom i stłumić publiczną debatę. Sprawa filmu o Amwayu jest tego przykładem. Szefowie firmy mogli wyjaśnić, co jest w nim nieprawdą, ale zamiast tego dołożyli starań, by zablokować jego pokazanie[/b] – uważa Maciej Bernatt z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
[srodtytul]Sąd jako groźba[/srodtytul]
W 1997 r. firma Amway oraz jej handlowcy wytoczyli procesy autorom i producentom filmu „Witajcie w życiu”, który pokazywał, jak funkcjonuje korporacja. W 2004 r. sąd oddalił pozew cywilny, uznając, że film powstał w interesie społecznym. Sąd II instancji zakazał jednak jego emisji do czasu rozstrzygnięcia sporu.
Takie blokujące społeczną krytykę powództwa o ochronę dóbr osobistych wielkich korporacji znane są w świecie anglosaskim jako SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation).