Głównym warunkiem uzasadniającym staranie się o pomoc jest zła kondycja firmy spowodowana kryzysem. Zgodnie z projektem ustawy antykryzysowej wniosek o pomoc może złożyć przedsiębiorca, który zanotował średni spadek obrotów gospodarczych, w szczególności spadek zamówień czy sprzedaży – ale nie mniej niż o 30 proc. – liczony ilościowo lub wartościowo w ciągu ostatnich czterech pełnych kwartałów przed złożeniem wniosku.
W takiej sytuacji może on liczyć na dopłaty do pensji pracowników w czasie postoju, a także finansowanie szkoleń dla załogi z Funduszu Pracy.
[srodtytul]Za wysokie progi[/srodtytul]
– Dostaliśmy sygnały od naszych członków, że dla zakładów produkcyjnych to zaporowe kryterium. Takie przedsiębiorstwa mają niską rentowność w odróżnieniu od firm zajmujących się handlem, które mogą mieć wysokie marże. Obawiam się, że [b]w większości wypadków spełnienie warunku 30-proc. spadku zamówień oznaczałoby postawienie firmy w stan upadłości[/b] – mówi Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Do redakcji piszą przedsiębiorcy, którym [b]pakiet przejdzie koło nosa, mimo że firma z miesiąca na miesiąc traci zamówienia[/b]. Jedna ze spółek średniej wielkości produkująca armaturę hydrauliczną od stycznia odczuwa regularny spadek sprzedaży, a na maj i kolejne miesiące nie ma żadnych nowych zamówień. Mimo to na pomoc nie będzie mogła liczyć.