Ogłoszony w czwartek projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wykreśla z niej przepis mówiący, że zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości. Tym samym kwestię uboju rytualnego będzie regulowało obowiązujące od 1 stycznia 2013 r. unijne rozporządzenie 1099/2009, które dopuszcza jego prowadzenie według zasad mniejszości religijnych pod warunkiem dokonywania w rzeźni. Organizacje obrony praw zwierząt uznają taki ubój za niehumanitarny, zadający zwierzęciu znacznie większe cierpienia, niż przy zabijaniu z uprzednim ogłuszeniem.
Projekt jest rozpatrywany w przyspieszonym trybie, bez konsultacji społecznych. Uzasadnienie mówi, że nie są one potrzebne, gdyż dyskusja o uboju rytualnym toczy się „za pośrednictwem mediów" oraz poprzez nadsyłanie stanowisk do ministerstwa.
– To skandal, by powoływać się na dyskusję medialną, zamiast przewidzianych prawem konsultacji z organizacjami społecznymi – oburza się Dorota Wiland z fundacji Ius Animalia.
Ministerstwo uzasadnia projekt stratami, jakie poniosłaby polska branża mięsna wskutek utrzymania obowiązującego od 1 stycznia zakazu. Podaje, że w 2011 r. wyeksportowano wołowinę z takiego uboju wartą ponad 242 mln euro.
– Te dane nie są wiarygodne. Wcześniej wiele razy występowaliśmy do MRiRW oraz do głównego lekarza weterynarii o ich udostępnienie i dostawaliśmy odpowiedzi, że te instytucje nimi nie dysponują – zauważa Dorota Wiland.
Autorzy projektu zauważają, że całkowity zakaz uboju rytualnego obowiązuje tylko w nielicznych krajach europejskich: w Finlandii, Szwecji, Norwegii i Szwajcarii. Wcześniej wypowiedzi przedstawicieli resortu rolnictwa uzasadniały jego dopuszczanie ze względu na poszanowanie praw mniejszości żydowskiej i muzułmańskiej w Polsce.