W 2015 roku podobne rozwiązania wprowadziła Republika Federalna Niemiec, z tym że stawka godzinowa jest znacznie niższa niż we Francji i wynosi 8,5 euro, ponadto regulacja francuska wprowadziła także szereg wymogów administracyjnych, stanowiących relatywnie duże obciążenie dla przedsiębiorców.
—Szymon Suchcicki
Zdaniem autora
Szymon Suchcicki, prawnik w kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy
Zmiany wprowadzane w ustawodawstwach krajowych państw członkowskich Unii Europejskiej naruszają wyrażoną w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej swobodę świadczenia usług, a ponadto uderzają w polską branżę transportową.
Co powyższe zmiany oznaczają dla polskiej branży transportowej? Czy polscy przewoźnicy zostaną wyeliminowani z rynku francuskiego? Na uzyskanie odpowiedzi na pojawiające się pytania należy jeszcze poczekać. Jednakże bardzo prawdopodobne jest, że nowa francuska regulacja znacznie ograniczy atrakcyjność polskich przewoźników na tamtejszym rynku, co negatywnie wpłynie na sytuację finansową wielu z nich.
Co można zrobić by uchronić rynek wewnętrzy Unii Europejskiej i polskich przedsiębiorców przed działaniami państw zachodnich, ograniczającymi zdrową i uczciwą konkurencję, bez nieuprawnionego promowania o charakterze narodowym? Na pewno wymaga to stanowczego i sprawnego działania ze strony polskiego rządu, który wszelkimi możliwymi sposobami powinien przekonywać partnerów francuskich, że wprowadzane przez nich rozwiązania działają na szkodę nie tylko polskich przewoźników, ale przede wszystkim działają na szkodę francuskich konsumentów, dla których to koszty usług transportowych znacząco wzrosną. Oprócz negocjacji ze stroną francuską, rząd polski winien także twardo stawiać sprawę w instytucjach Unii Europejskiej wskazując, iż nowe francuskie regulację łamią postanowienia traktatów poprzez ograniczenie jednej z podstawowych swobód polegającej na wolności świadczenia usług.