- trzy dni robocze – w czasie trzymiesięcznego wypowiedzenia.
Nawet jeśli pracodawca skróci okres wypowiedzenia z trzech do jednego miesiąca, pracownik i tak ma prawo do trzech dni wolnych na szukanie pracy. Taka sytuacja występuje, gdy powodem wypowiedzenia bezterminowej umowy jest ogłoszenie upadłości lub likwidacji pracodawcy albo inne przyczyny niedotyczące pracowników.
Z inicjatywy szefa
Instytucja zwolnienia na poszukiwanie pracy nie ma zastosowania w każdym przypadku. Zatrudniony skorzysta z tego uprawnienia wyłącznie wtedy, kiedy to pracodawca rozwiązuje z nim umowę za wypowiedzeniem. Nie dostanie więc wolnego, jeśli sam złożył wypowiedzenie lub rozstaje się z firmą np. za porozumieniem stron.
Co prawda cechą charakterystyczną ugodowego sposobu rozstania z pracownikiem (za porozumieniem) jest duża swoboda. Skoro w porozumieniu strony ustalają konkretny okres wypowiedzenia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zawarły również postanowienie dotyczące dni wolnych na szukanie pracy. Nie ulega jednak wątpliwości, że z taką inicjatywą wychodzi wtedy pracownik. A wolne na szukanie pracy nie przysługuje, jeśli to pracownik dąży do rozwiązania umowy.
Pozornie bezkarnie
Nie zawsze pracodawcy respektują wniosek pracownika o udzielenie wolnego na poszukiwanie pracy, mimo wniosku. Dzieje się tak głównie z powodu braku sankcji w prawie pracy za tego rodzaju naruszenie. Zgodnie z art. 282 § 1 kodeksu pracy kto – wbrew obowiązkowi – nie udziela przysługującego pracownikowi urlopu wypoczynkowego lub bezpodstawnie obniża jego wymiar, podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 000 zł. Przepisu tego nie można jednak interpretować rozszerzająco. Dlatego nie można karać pracodawcy za brak zwolnienia na poszukiwanie pracy. W kodeksie pracy próżno również szukać sankcji cywilnoprawnych za to uchybienie.
W zamian ekwiwalent
Uważam, że pracownik ma możliwość uzyskania ekwiwalentu za nieudzielony czas wolny w trybie art. 37 k.p. Niewielu pracodawców jest skłonnych wypłacić go dobrowolnie, jednak w postępowaniu sądowym są pozbawieni argumentów, które pozwalałyby na oddalenie powództwa. Jednocześnie tylko nieliczni zatrudnieni zdecydują się na skierowanie sprawy do sądu ze względu na niewielką wartość sporu, która stanowi równowartość dwóch lub trzech dniówek.