Darmowy lunch nie istnieje. Ostatecznie zawsze ktoś wystawi za niego rachunek, a ktoś będzie musiał za niego zapłacić. Pytanie tylko, kto: firma czy konsument? Czasem zdarza się bowiem, że firmy kuszą ofertami testowania pewnych wyrobów lub usług za darmo. I nie ma w tym nic złego, o ile w takim wypadku to testowanie rzeczywiście odbywa się nieodpłatnie.
W przeciwnym razie, wysyłając tego typu komunikat, a w praktyce postępując inaczej, firma narusza interesy konsumentów, wprowadzając ich w błąd. A to może być kosztowne. Przekonała się o tym firma prowadząca serwis pobieraczek.pl. Po niekorzystnej dla siebie decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zarzucił jej stosowanie zakazanych praktyk, odwołała się do sądu, a następnie do sądu apelacyjnego.
W obu przypadkach przegrała, przy czym utrzymana została także wysokość nałożonej przez urząd antymonopolowy kary (blisko 240 tys. zł). A jakie były zarzuty wobec właściciela serwisu? Postępowanie przeciwko spółce zostało wszczęte po licznych skargach konsumentów. Skorzystali oni z usług serwisu skuszeni hasłami sugerującymi, że usługa nic nie kosztuje: „10 dni pobierania za darmo;
Tak, chcę testować przez 10 dni". Natomiast z ustaleń UOKiK wynikało, że korzystanie z usług oferowanych przez spółkę nie było bezpłatne – w rzeczywistości moment rejestracji na portalu był pierwszym dniem obowiązywania odpłatnej umowy, która zawierana była nawet na rok. Ponadto opłata naliczana była już od pierwszego dnia, a nie jak sugerowały hasła reklamowe – dopiero po 10 dniach. Zdaniem urzędu taka praktyka jest nieuczciwa i wprowadza konsumentów w błąd.
Wielu z nich na podstawie haseł reklamowych i informacji na stronie internetowej portalu mogło sądzić, że w ciągu 10 dni będzie mogło korzystać bezpłatnie z tej usługi.