Osoba zarządzająca przedsiębiorstwem lub zarządzająca transportem w przedsiębiorstwie może zostać ukarana grzywną w wysokości do 2000 zł nawet wtedy, gdy nieumyślnie dopuściła do powstania naruszenia (art. 92 ust. 3 ustawy o transporcie drogowym). Czy to oznacza, że można ją ukarać mandatem w wysokości 2000 zł w sytuacji, kiedy kierowca zgubił dokument w trakcie realizacji zadania przewozowego lub o kilka minut przekroczył dopuszczalny czas prowadzenia pojazdu? Z praktyki stosowanej przez niektóre Wojewódzkie Inspektoraty Transportu Drogowego wynika, że jest to możliwe.
Przykład
Podczas kontroli drogowej kierowca został ukarany mandatem karnym w wysokości 100 zł za przekroczenie maksymalnego dziennego okresu prowadzenia pojazdu o czas do jednej godziny. Takie jest brzmienie przepisu wynikającego z lp. 4.1 załącznika nr 1 do ustawy o transporcie drogowym. W rzeczywistości kierujący przekroczył dzienny czas prowadzenia pojazdu o 6 minut. Niewątpliwie szofer naruszył normę socjalną i zasadnie go ukarano. Biorąc jednak pod uwagę specyfikę jazdy oraz możliwość wystąpienia różnych nieprzewidzianych zdarzeń na drodze, trudno jest wskazywać na osobę zarządzającą transportem jako tę, która przyczyniła się do tego naruszenia.
Niestety nie zawsze przeszkadza to funkcjonariuszowi w nałożeniu 2000 zł mandatu karnego na zarządzającego transportem w przedsiębiorstwie, w którym jest zatrudniony kontrolowany kierowca. Opisany przypadek stanowi pewnego rodzaju skrajność w postępowaniu inspektorów transportu drogowego, jednak nie jest odosobniony.
Przykład
Kierowca zapomniał zabrać ze sobą zaświadczenia o działalności, popularnie zwanego „urlopówką". Prawidłowo sporządzony dokument otrzymał on jeszcze przed wyjazdem. Zatem przedsiębiorca lub osoba zarządzająca transportem dopełnili swoich obowiązków wynikających z art. 31 ustawy o czasie pracy kierowców. Kierowca przypadkowo zostawił zaświadczenie w biurze. Inspektor transportu drogowego, który go zatrzymał do kontroli, ukarał go mandatem karnym w wysokości 500 zł za nieokazanie tego dokumentu. W czasie kontroli drogowej kierujący zapewniał, że brak zaświadczenia wynika z jego nieuwagi. Oczywiście nic też nie stało na przeszkodzie, aby funkcjonariusz wysłał do przedsiębiorcy wezwanie do wskazania osoby, która dopuściła do powstania naruszenia. Gdyby ją wskazał, tylko to ona otrzymałaby mandat na 500 zł za brak dokumentu zgodnie z treścią lp. 1.1.3 załącznika nr 2 do ustawy o transporcie drogowym. Tymczasem w tym przypadku mandatem został ukarany kierowca i zarządzający.
Gdyby wskazana w przykładzie osoba nie przyjęła mandatu, sprawa trafiłaby do sądu rejonowego. Zgodnie z przyjętą praktyką zapadłby wyrok zasądzający zapłatę 500 zł w trybie nakazowym z możliwością wniesienia sprzeciwu w terminie siedmiu dni (przy czym często kwota jest powiększana o koszty sądowe). W razie wniesienia sprzeciwu sąd rozpatrzyłby sprawę w trybie zwyczajnym, co oznacza, że w interesie przedsiębiorcy czy zarządcy jest stawić się na rozprawie. Niestety w firmach często panuje przekonanie, że nie ma sensu iść do sądu, a łatwiej jest od razu zapłacić karę, przyjmując mandat. W praktyce ułatwia to dalsze stosowanie takich praktyk służbom kontrolnym.
Również w sytuacji, gdy kierowca zapomni wypisu – z licencji, zezwolenia lub zaświadczenia o wykonywaniu przewozów na potrzeby własne – ukarana zostanie osoba zarządzająca transportem, ale już czterokrotnie dotkliwiej. Kara wynosi wtedy 2000 zł. Treść przepisu lp. 1.1 załącznika nr 2 wskazuje co prawda, że ta kara może mieć miejsce, gdy zarządzający transportem zaniecha wyposażenia kierowcy w stosowny dokument. Organy kontrolne często jednak ograniczają swoje działania do wysłania wezwania do wskazania osoby odpowiedzialnej, ale nie przeprowadzają już stosownego postępowania wyjaśniającego.