W przeciwieństwie do systemu przerywanego czasu pracy, którego wprowadzenie przez zatrudniającego zależy od rodzaju pracy lub jej organizacji, art. 141 kodeksu pracy pozwala wszystkim pracodawcom ustanowić jedną maksymalnie 60-minutową przerwę przeznaczoną na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych.
Jej wprowadzenie nie zwalnia jednak szefa z zapewnienia podwładnym innych pauz gwarantowanych prawem pracy, np. tej z art. 134 k.p. Przy czym nie wlicza się jej do czasu pracy i nie płaci za nią. Wprawdzie przepis wyraźnie określa jej cel, ale nie ma żadnych przeszkód, aby wykorzystać ją w inny, dowolnie wybrany przez podwładnego sposób.
Przykład
Regulamin pracy obowiązujący w X sp. z o.o. określa, że załodze przysługuje jedna bezpłatna niewliczana do czasu pracy 30-minutowa przerwa na spożycie posiłku. Pani Malwina codziennie ją wykorzystuje, ale tylko 10 minut przeznacza na jedzenie, a resztę na trening jogi, który pozwala jej skoncentrować się na wykonywaniu obowiązków przez resztę dnia. Koleżanka zwróciła uwagę, że tę przerwę pani Malwina powinna wybrać wyłącznie zgodnie z celem określonym w regulaminie pracy. Opinia ta nie jest właściwa. Wskazanie bowiem sposobu wykorzystywania wolnego ma tylko informacyjny charakter. Nie wiąże więc podwładnego, który może spożytkować go według własnego uznania.
Ta swoboda nie pozwala jednak podzielić ustanowionego czasu przerwy. Nie wolno zatem w ciągu dnia korzystać z kilku parominutowych pauz.