Gdy ktoś usłyszy, że jeśli nie podda się badaniu, to nie trafi do bazy danych firmy zajmującej się rekrutacją pracowników, może dojść do naruszenia prawa. Chodzi o przepisy chroniące dobra osobiste, w tym prywatność i godność.
– Pośrednik nie jest potencjalnym pracodawcą osoby, którą sprawdza. Jeżeli wymaga badania wariografem z własnej inicjatywy i we własnym imieniu, to pracodawcy nie można postawić zarzutu dyskryminacji w zatrudnieniu. Można jednak na podstawie przepisów kodeksu cywilnego dochodzić w sądzie zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę – mówi Patrycja Zawirska, radca prawny w kancelarii Bartłomiej Raczkowski Kancelaria Prawa Pracy. Paradoksalnie, agencja zatrudnienia może sprawdzać dokładniej kandydata do pracy niż pracodawca. Może przeprowadzać przy rekrutacji testy psychologiczne.
– Nie można jednak testów traktować rozszerzająco i na pewno nie należy do nich badanie wykrywaczem kłamstw. Prawo pracy wyraźnie określa, o co można pytać i czego wymagać przy zatrudnianiu. Nie można tych przepisów traktować na zasadzie: co nie jest zabronione, to jest dozwolone – mówi Grzegorz Orłowski, radca prawny w kancelarii Patulski Orłowski Walczak. Pracodawca nie może też organizować badań dla dobra pracowników, np. by chronić ich mienie przed plagą kradzieży. Żaden regulamin wewnętrzny nie może przewidywać sytuacji uzasadniającej sprawdzanie prawdomówności załogi czy jej części. To, że pracownicy podpiszą oświadczenia, iż badaniu na wykrywaczu kłamstw poddają się dobrowolnie, nie legalizuje działań firmy.
Artykuł 22