2. Władze firmy wymuszają sposób określania osób pozostających w związkach z pracownikami Ikei. Dotyczy to oczywiście głównie pracowników heteroseksualnych, jako że Polska nie uznaje małżeństw osób tej samej płci. Dlaczego osoba pozostająca w legalnym związku małżeńskim z pracownikiem Ikei ma w rozmowach między pracownikami być określana mianem „partnera", zwłaszcza jeżeli pracownik ten sobie tego nie życzy?
3. Nakaz rozmawiania o partnerach życiowych nieheteroseksualnych pracowników bardzo zbliża się do granicy znamion molestowania seksualnego w miejscu pracy, a być może nawet ją przekracza. Dodatkowo dokument wprowadza sprzeczną z prawem polskim definicję rodziny (przy założeniu, że w większości przypadków chodzi tu o związki osób tej samej płci wychowujące bądź niewychowujące dzieci).
Akt odwagi
Wobec zarysowanych okoliczności wpis pracownika cytującego Pismo Święte i ukazujący, że dyrektywa władz Ikei stoi w sprzeczności z poglądami moralnymi dużej części pracowników, był czymś jak najbardziej naturalnym, a równocześnie, biorąc pod uwagę rozwój wypadków wskazujący na atmosferę w firmie (upomniani zostali pracownicy, którzy choćby polubili ten wpis), był aktem dużej odwagi cywilnej. W wypowiedzeniu przedstawiciel Ikei zacytował treść wpisu, bezpośrednio się do niego odnosząc, a jako powody zwolnienia pana Tomasza podał: naruszenie wewnętrznych regulaminów sklepu Ikea, naruszenie zasad współżycia społecznego oraz utratę zaufania do pracownika. Nie przesądzając, jakie będzie orzeczenie sądu w tej sprawie, należy oczywiście zauważyć, że nie podano żadnych faktów ani dowodów, które uzasadniałyby zaistnienie którejkolwiek z tych okoliczności, no, chyba że przyznanie się do wiary katolickiej powoduje automatyczną utratę zaufania szefostwa krakowskiej Ikei. Byłoby to bardzo smutne, ale przede wszystkim w myśl kodeksu pracy nielegalne.
Inną sprawą jest, że pan Tomasz został zatrudniony w firmie Ikea, aby sprzedawać sprzęty gospodarstwa domowego, a nie cytować Pismo Święte – w końcu każdy pracownik w Polsce ma prawo uznawać, że akt homoseksualny jest obrzydliwością w oczach Boga, ale w normalnych okolicznościach wewnętrzny komunikator firmowy nie jest najlepszym forum do przedstawiania tego typu tez. Pracodawca jednak skutecznie wybił z głowy panu Tomaszowi zajęcie się pracą, na którą opiewała umowa, każąc przejmować się „włączaniem LGBT+" i sugerując prowadzenie w miejscu pracy rozmów o partnerach seksualnych innych pracowników.
W tej sytuacji posłużenie się cytatem było uzasadnioną i proporcjonalną obroną integralności osobistej przed naruszeniami o charakterze intymnym. Dał temu wyraz sam poszkodowany w słowach: „Chciałem po prostu zająć się pracą, tym, do czego jestem w Ikei powołany, na co podpisałem umowę. Na sprzedaż mebli, a nie jakieś propagandowe, ideologiczne rzeczy".
Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega, że sprawy podobne do opisanej zdarzają się w Polsce coraz częściej. W samej Ikei proceder trwa od kilku lat i dotyka coraz większej liczby osób, które z tego powodu zgłaszają się do prokuratury. Tym bardziej należy docenić, że Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła kontrolę w krakowskim sklepie Ikea pod kątem bezpieczeństwa i higieny pracy, prawa pracy, zawierania i rozwiązywania stosunków pracy oraz badań lekarskich i szkoleń BHP i trzeba mieć nadzieję, że takie kontrole będą wszczynane w każdym tego typu rażącym przypadku.