Branża internetowa ma się czego bać: Polacy wydają na chińskich platformach coraz więcej. Przez ostatnie 12 miesięcy liczba zakupów wzrosła czterokrotnie. Liderem jest Temu, gdzie liczba transakcji wzrosła sześciokrotnie. Średnio w koszyku zakupowym mamy siedem produktów, jednorazowo zaś wydajemy 144 zł – wynika z analizy 73 tys. zakupów z ostatnich 12 miesięcy, wykonanej przez When U Buy. „Rzeczpospolita” poznała ją pierwsza.

Foto: Tomasz Sitarski

Ogromna konkurencja z Chin

– Liczba użytkowników korzystających z takich sklepów, jak Temu i Shein, dynamicznie rośnie i realnie konkuruje już z największymi marketplace’ami w Polsce i na świecie – mówi Ewa Kraińska, prezes When U Buy. Firma podaje, że wartość pojedynczego przedmiotu na Temu wciąż jest zdecydowanie niższa niż na Allegro i to o 75 proc., ale liczba kupowanych jednorazowo produktów podbija wartość koszyka do 144 zł. Średnio w Temu jest siedem produktów w koszyku, a na Allegro – dwa.

Chińskie platformy istotnie zabierają klientów takim sklepom, jak Reserved czy H&M, jednak wartości koszyków jeszcze są tam sporo niższe (113 zł dla Shein vs 199 zł w H&M czy 178 zł w Reserved). Również w przypadku tej branży, wartość pojedynczego produktu jest przynajmniej dwukrotnie niższa na chińskiej platformie zakupowej.

Czytaj więcej

Ryzykownie zakupy online w Chinach. Eksperci wykryli w produktach metale ciężkie

– Temu skutecznie przyciąga swoimi zakrojonymi na szeroką skalę, skutecznymi działaniami reklamowymi. W przeciwieństwie do Shopee, które inwestowało bardzo duże środki w reklamy telewizyjne i współpracę z celebrytami, Temu obrało inną strategię – zamiast budować zasięg poprzez reklamy TV, stawia na personalizowane oferty konkretnych produktów w bardzo atrakcyjnych cenach, obecność na TikToku i Snapchacie – mówi Sebastian Błaszkiewicz, szef sprzedaży w Univio.

37 proc. użytkowników Temu korzysta z TikToka – to o 40 proc. więcej niż w ogólnej populacji konsumentów.

Chińskie platformy zakupowe się rozpychają

Nie wiadomo, jak na rynek wpłyną cła na import z Chin, nałożone przez administrację Donalda Trumpa. Dla Temu USA to główny rynek, a przez mocne podwyżki cen platforma może stracić choć część tamtejszych klientów. W efekcie jeszcze mocniej może ruszyć z ofensywą w Europie. Tylko w 2024 r. na unijny rynek trafiło spoza UE aż 4,6 mld przesyłek o wartości do 150 euro, w rok ich liczba się podwoiła, a w dwa lata – potroiła. Komisja Europejska już zapowiedziała prace nad zniesieniem kwoty, do której przesyłki z Chin są zwolnione z opłat celnych.

– Wojna celna, rozkręcana przez prezydenta Trumpa nie tylko z Chinami, spowoduje zawirowania w świecie globalnego handlu. Mówiąc o globalnym handlu, nie da się pominąć największych platform marketplace – zarówno tych chińskich, jak i amerykańskich – mówi Damian Siusta, szef rozwoju Postis w Polsce. – W strategicznym ujęciu przepływów towarów na pewno będziemy obserwowali zmiany. Producenci z największej fabryki świata, czyli z dalekiej Azji, będą walczyć o mniejsze, ale bardziej dostępne rynki w Europie – dodaje.

Czytaj więcej

Donald Trump zawiesza cła dla UE, a UE zawiesza swoje cła odwetowe. Na czym stoimy?

Podobnych głosów nie brakuje. – W obecnych warunkach gospodarczych rzeczywiście mogą zyskać na znaczeniu, oferując agresywnie konkurencyjne ceny, rozbudowaną ofertę oraz wyjątkowo niskie progi zakupowe. Dla Allegro oznacza to realne wyzwanie, przynajmniej w krótkiej perspektywie – szczególnie w segmencie klientów wrażliwych na cenę. Trudno jednak mówić o trwałej zmianie lidera – mówi Katarzyna Iwanich, prezes Insightland z grupy Hexe Capital. – Europejski rynek e-commerce pozostaje trudny do trwałego zdominowania, a lokalni gracze – mimo presji – mają silne fundamenty i zaufanie konsumentów. Obecne przetasowania to raczej intensywny – choć tymczasowy – epizod niż długofalowe przejęcie rynku.

Temu przed Allegro

Zgodnie z danymi za marzec z raportu Mediapanel Gemius/PBI w grupie serwisów handlu internetowego Temu miało ponad 18,1 mln użytkowników, podczas gdy Allegro może się pochwalić wynikiem ponad 17,8 mln. Po raz pierwszy serwisy zamieniły się pozycją lidera, choć już miesiąc temu dzieliła je niewielka różnica. Trzeci jest Media Expert z 11,8 mln użytkowników.

Niemniej eksperci branżowi zwracają uwagę, że sama liczba użytkowników niekoniecznie jest wyróżnikiem faktycznej popularności danego serwisu. W przypadku Temu choćby łączny czas przebywania przez użytkownika na stronie wynosi 58 minut, podczas gdy dla Allegro jest znacznie wyższy i przekracza 1 godzinę i 55 minut.

Dlatego od dawna pojawiały się głosy, że sposób prezentowania danych wymaga zmiany i faktycznie tak będzie. – Popularność mierzona samym ruchem, czy liczbą wejść na daną stronę lub aplikację, może być pewnym punktem odniesienia. Widzimy jednak, że rynek, zwłaszcza jeśli chodzi o zakupy online, potrzebuje bardziej szczegółowych wskaźników – mówi Marcin Pery, prezes Gemiusa. – Nie każde wejście na serwis przekłada się na jakiekolwiek dalsze kroki użytkowniczek i użytkowników, nie każdy klik to zakup. Planujemy konsultacje z rynkiem, by urealnić biznesowo tę część naszego badania. To będzie nowa jakość na rynku mediów – dodał.

Planowany wskaźnik lub wskaźniki w badaniu Mediapanel powinny zostać dopracowane w ciągu kilku miesięcy. – Wspólnie z Gemiusem chcemy pochylić się nad obecnie prezentowanymi wskaźnikami, by opracować dodatkowe, lepiej odzwierciedlające zaangażowanie użytkowników segmentu e-commerce. Ranking tzw. realnych użytkowników stanowi miarę zasięgową, wartościową dla rynku reklamowego, ale zwłaszcza w kontekście osób kupujących w sieci jest wskaźnikiem mało adekwatnym, by pokazywać ich poziom zaangażowania na poszczególnych platformach zakupowych i sklepach online – dodaje Krzysztof Mikulski, prezes Polskich Badań Internetu.