Branża meblarska, jeden z eksportowych filarów polskiej gospodarki, z trudem łapie oddech. W ciągu dwóch lat wartość produkcji mebli zmalała o 3 mld zł, w ubiegłym roku o 6 proc. stopniał eksport, kurczy się zatrudnienie. Za to rosną długi: według niepublikowanego jeszcze raportu Krajowego Rejestru Długów (KRD), do którego dotarła „Rzeczpospolita”, niespłacone zadłużenie sektora sięga prawie 130 mln zł. Do tego dochodzi rosnące zadłużenie producentów drewna, które przekroczyło już 100 mln zł. Według analityków KRD może to być sygnałem narastających trudności finansowych w całym łańcuchu dostaw.
Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli (OIGPM) przyznaje, że słabnie konkurencyjność branży. – Dynamika płac jest dużo wyższa niż dynamika produktywności, zyskowność zmalała do poziomu niewiele ponad 5 proc., co sprawia, że zaczyna brakować pieniędzy na inwestycje, nawet odtworzeniowe. Dziś o rozwoju mocy produkcyjnych nikt nie myśli – mówi Michał Strzelecki, dyrektor biura OIGPM. Obecnie producentom mebli brakuje – w porównaniu z ich potencjałem – nawet do 30 proc. portfela zamówień. Tymczasem niepewna sytuacja gospodarcza w UE, gdzie trafia ponad 80 proc. produkcji, a zwłaszcza w Niemczech, będących głównym odbiorcą polskich mebli, sprawia, że popyt raczej większy nie będzie. Dodatkowym problemem producentów jest rosnący import: w 2024 r. zwiększył się w ujęciu r./r. o 10 proc.
Na poprawę w branży meblarskiej nie ma co liczyć
Perspektywy są więc pesymistyczne. – W tym roku nie ma co liczyć na wzrost rentowności. Będzie dobrze, jeśli utrzymamy ją na poziomie z ubiegłego roku – twierdzi Tomasz Wiktorski, dyrektor zarządzający firmy konsultingowej B+R Studio, specjalizującej się w doradztwie dla branży meblarskiej i drzewnej. Firmy nie mają już miejsca na podnoszenie cen detalicznych, bo te albo delikatnie spadają, albo się utrzymują, podobnie jak za granicą. Także producenci komponentów do produkcji mebli nie są już w stanie podnosić wartości produktu. Należy się spodziewać, że na rynku będzie mniej drewna.
Czytaj więcej
Producenci mebli to kolejna z polskich lokomotyw po motoryzacji czy transporcie międzynarodowym, która dostała ostrej zadyszki. Niestety, to nie ty...
Niepokój producentów budzi zwłaszcza kwestia nieprzewidywalności ceł w relacjach amerykańsko-chińskich. – Jeśli producenci z Azji, głównie z Chin, będą mieć problem w dostępie do chłonnego rynku amerykańskiego, to muszą szukać ujścia na innych rynkach. A drugim, najważniejszym rynkiem po USA, jest Europa – mówi Wiktorski. Polska jest wciąż drugim eksporterem mebli na świecie (i szóstym producentem). Jeśli jednak Chińczycy będą zalewać europejskie rynki tanimi meblami, to pozycja polskich producentów może mocno ucierpieć. Zwłaszcza że już w ubiegłym roku import z Chin do Europy mocno się zwiększył. Także do Polski: w 2024 r. wzrost importu chińskich mebli na nasz rynek sięgnął 35 proc.
Według KRD finansowe zaległości meblarzy szybko rosną, bo do obecnego poziomu 129,9 mln zł zwiększyły się o 40 proc. w ciągu trzech lat. Niespłacone zadłużenie ma już 3,2 tys. firm meblarskich. Jeśli w 2022 r. na jedną firmę przypadało 28,9 tys. zł, to dziś aż 40,8 tys. zł. Kondycja branży meblarskiej w dużej mierze odbija się na sytuacji w sektorze drzewnym, gdzie z problemami finansowymi zmaga się 2,2 tys. producentów drewna, wyrobów tartacznych, produktów stolarskich i ciesielskich, a średnie zadłużenie wynosi tam 45,4 tys. zł.
Słabnie wiarygodność finansowa firm w branży meblarskiej
– Analiza wiarygodności płatniczej, jaką przeprowadziliśmy dla branży meblarskiej, pokazuje, że w ciągu roku zmniejszył się udział najbardziej rzetelnych przedsiębiorstw z kategorii A, B i C, wzrósł natomiast odsetek firm w kategoriach pośrednich. Migracja z poziomu dobrej oceny do strefy średniego ryzyka może świadczyć o stopniowym pogarszaniu się sytuacji finansowej nawet tych firm, które dotąd świetnie sobie radziły – wyjaśnia Adam Łącki, prezes KRD. – Wiele firm musi wybierać między utrzymaniem płynności a spłatą należności. Ostrożna polityka kredytowa banków oraz wysokie stopy procentowe dodatkowo ograniczają przedsiębiorcom dostęp do finansowania zewnętrznego – mówi Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.
Czytaj więcej
Firma meblarska Black Red White planuje zamknięcie jednego z zakładów i zwolnienia grupowe całej załogi. Pracę ma stracić kilkaset osób.
W obecnej sytuacji, w której trudno podejmować ryzykowne inwestycje i zakładać ambitne plany dotyczące zwiększania produkcji, firmy meblarskie będą musiały bazować na poprawie wydajności produkcji. Zdaniem szefa B+R Studio kluczowe będzie zwiększanie wartości samych mebli przez nowe wzornictwo oraz przesuwanie oferty w kierunku wyższych segmentów cenowych. Perspektywą dla producentów ma być większe wykorzystanie rodzajów mebli do tej pory nieco zaniedbywanych. To np. meble łazienkowe: w ostatnich latach niemal każda firma zaczęła oferować ich kolekcje, gdyż pozwalają osiągnąć wyższą marżę niż meble pokojowe, m.in. ze względu na konieczność zwiększania ich odporności na wilgoć. Rosnącym trendem pozwalającym obniżyć koszty i zwiększyć marżę okazuje się sprzedaż internetowa, pozwalająca obniżyć liczbę pośredników w drodze do klienta.
Firmy z branży meblarskiej powinny także szukać dodatkowych przychodów w usługach. Chodzi o produkcję mebli na wymiar, personalizację produktów, jakieś dodatkowe oferty. – W dołożeniu usług do tradycyjnej produkcji meblarskiej widzę szanse poprawienia pozycji branży – stwierdza Wiktorski.
W meblach będzie mniej drewna
Z kolei sposobem na obniżenie kosztów będzie zmiana technologii na cieńszy materiał, czyli zmniejszanie w meblach ilości drewna. Już od szeregu lat płyty meblowe używane do konstruowania mebli są coraz cieńsze. Jeśli 20 lat temu miały 21 mm, potem ich grubość zmalała do 18 mm, teraz standardem jest 16 mm, a coraz częściej mówi się o 15 mm. W rezultacie gdy szafka ma na zewnątrz te same gabaryty, to ścianki są cieńsze. Zarazem nowe wzornictwo zakłada np. coraz więcej metalu. – Skoro drewno jest drogie, szukamy alternatyw – dodaje szef B+R.
Niepewna sytuacja geopolityczna utrudnia prognozy dla wielkości eksportu mebli. W 2024 r. eksport liczonych w złotym zmalał do 59 mld zł z 62,5 mld zł w roku 2023. Za to liczony w euro utrzymał się na podobnym poziomie – 13,7 mld euro. B+R Studio zakłada, że w 2025 r. nie należy się spodziewać znaczących zmian.
Trudno będzie także rozszerzyć rynki zbytu. Według Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu polscy producenci mebli umacniają swoją pozycję w Stanach Zjednoczonych, będących dla nich piątym–szóstym kierunkiem eksportu, w zależności od roku. Można byłoby się więc spodziewać, że zamknięcie cłami amerykańskiego rynku dla firm chińskich okaże się szansą zwiększenia tam obecności polskich meblarzy. Ale zdaniem ekspertów to bardzo trudny rynek, odmienny od europejskiego. Zarazem na miejsce po Chinach konkurentów będzie więcej, to m.in. Brazylia, a zwłaszcza Indie. W rezultacie trudno przewidywalny rozwój sytuacji będzie zapewne skłaniać polskich producentów do działania na rynkach w granicach 2–3 tys. km od Polski.