Budimex, następnie Mirbud i Strabag – tak wygląda ranking największych wykonawców pod względem liczby realizowanych obecnie kontraktów na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz długości budowanych szybkich dróg. Plan na 2026 r. zakłada włączenie do ruchu ponad 290 km dróg ekspresowych i autostrad i wszystko na razie wskazuje, że uda się go zrealizować.

Czytaj więcej

Koniec tanich odwołań. Firmy zapłacą nawet 150 tys. zł za skargę do KIO

Od stycznia kierowcom udostępniono już prawie 163 km dróg. To cztery odcinki autostrady A2 między węzłami Siedlce Wschód a Biała Podlaska, cztery odcinki drogi ekspresowej S6 od Słupska do Bożepola Wielkiego, ponadto druga jezdnia obwodnicy Kocka i Woli Skromowskiej w ciągu S19. Do tego droga krajowa DK19 Kuźnica – Sokółka oraz trzy obwodnice: Pułtuska na DK61, druga część obwodnicy Wąchocka na DK42 i pozostały fragment obwodnicy Żukowa na DK20.

Co najmniej 20 mld zł rocznie

– W tym kwartale oddamy do ruchu odcinek drogi ekspresowej S1 Bieruń – Oświęcim z obwodnicą Bierunia oraz odcinek S19 Deniski – Haćki – poinformował „Parkiet” Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA. Druga jezdnia S19 Sokołów Małopolski – Jasionka ma być oddawana fragmentami. – Pierwsze dwa kilometry udostępniliśmy kierowcom 28 lipca, a oddanie całości tej inwestycji planujemy pod koniec roku – dodaje Piechowiak.

Na ostatni kwartał 2026 r. zaplanowano dokończenie budowy i włączenie do ruchu blisko 130 km. Samochody będą mogły wjechać na odcinki ekspresówki S19 Boćki – Malewice oraz Malewice – Chlebczyn, na DK64 od Marianowa do Elżbiecina i pozostały fragment obwodnicy Oświęcimia na DK44. Kierowcy dostaną także odcinek S19 Krynice – Dobrzyniewo – Białystok Zachód i fragment S7 między węzłami Kraków Mistrzejowice a Kraków Nowa Huta, dzięki czemu domknięty zostanie krakowski ring. Gotowe mają być obwodnice: Kołbieli na DK50, Gąsek na DK65 i Morawicy na DK73.

Foto: Paweł Krupecki

Na realizację inwestycji jest więcej pieniędzy: w tym roku GDDKiA ma na nie wydać 20 mld zł, przy czym taki roczny poziom nakładów ma być utrzymany co najmniej do 2030 r. To znacznie więcej niż w poprzednich pięciu latach, gdy na inwestycje przeznaczano średnio 16,5 mld zł rocznie – od 15,1 mld zł w 2022 r. do 18,9 mld zł w 2024 r. Zaplanowane na cały 2026 r. przetargi mają łącznie objąć ponad 212 km, z których 51 km stanowią obwodnice. Wyznaczonym przez GDDKiA perspektywicznym celem jest sieć szybkich dróg o łącznej długości 7980 km, z których 2100 km mają liczyć autostrady. Na koniec 2025 r. kierowcy mieli do dyspozycji niemal 5466 km dróg szybkiego ruchu, w tym ponad 1894 km autostrad i 3571 km dróg ekspresowych.

Budimex niezagrożonym liderem

Oznacza to, że do zrealizowania celu konieczne będzie jeszcze wiele inwestycji, a firmy budowlane mają o co walczyć. Pod względem inwestycji drogowych, Polska należy do największych placów budowy w Europie. Dzięki temu spółki budowlane notują wielomiliardowe obroty. Według przygotowanego przez GDDKiA najnowszego zestawienia, pod względem wartości umów niekwestionowanym liderem jest Budimex: realizowane przez spółkę kontrakty warte są 10,08 mld zł. Mirbud jako wicelider ma w portfelu umowy za 7,76 mld zł, natomiast trzeci wykonawca na podium – firma NDI – za 6,23 mld zł. Czwarty wykonawca pod względem wartości kontraktów to Intercor (5,83 mld zł), natomiast piątym jest Strabag z portfelem zamówień wartym 3,85 mld zł.

Czytaj więcej

Drogowcy dostaną dodatkowe miliardy. Rząd zwiększa waloryzację kontraktów

W łącznej długości realizowanych odcinków liderem jest także Budimex: kontrakty spółki zlecone przez GDDKiA obejmują łącznie 254 km. Na drugim miejscu znajduje się Mirbud, który buduje 236 km, a podium zamyka Strabag z wynikiem już znacznie skromniejszym – 134 km. Kolejne dwa miejsca zajmują Intercor (123 km) oraz chiński wykonawca Stecol Corporation (96 km). Kolejne zestawienie obejmuje liczbę realizowanych odcinków. Budimex jest na 25, Mirbud na 21, a Strabag na 12. Czwarte miejsce należy do Intercoru – firma buduje 11 odcinków, natomiast piąte do PORR, który pracuje na 9 odcinkach.

Połowa obecnego roku przyniosła dla branży budowlanej ważną decyzję: rząd wreszcie zdecydował się dosypać pieniędzy firmom, które tracą na kontraktach drogowych podpisanych przed gwałtownym wzrostem kosztów spowodowanym wybuchem wojny na Ukrainie. Do 21 firm lub konsorcjów realizujących inwestycje o łącznej długości 855 km trafią ok. 2 mld zł. Oznacza to, że limit waloryzacji dla tych umów został podniesiony o dodatkowe 10 pkt. proc. do poziomu 25 proc. To największa, jednorazowa zmiana limitu waloryzacji w umowach na budowę dróg krajowych, przy czym wcześniejsze podwyżki były o połowę niższe. – Podpisaliśmy już 66 z 67 aneksów na roboty budowlane, a wkrótce ten sam proces rozpoczniemy dla umów na projektowanie i nadzór – zapowiada GDDKiA.

Zaskarżanie przetargów zbyt tanie

Nowe limity, które obejmą tylko część realizowanych umów, nie rozwiązują jednak problemów sektora. Firmy uważają, że obecnie stosowane klauzule waloryzacyjne w żaden sposób nie zabezpieczają wykonawców dużych inwestycji infrastrukturalnych. Nie reagują we właściwy sposób na możliwe perturbacje, jakie mogą się pojawić w realizacji projektów drogowych, czego przykładem jest wojna USA z Iranem, która wywindowała ceny ropy, a w konsekwencji przełożyła się na wzrost cen asfaltów.

Czytaj więcej

Po publikacji „Rzeczpospolitej” rząd dosypie pieniędzy na budowę dróg

Problemem pozostaje także zatkanie odwołaniami Krajowej Izby Odwoławczej. Ich analiza potwierdza, że rokroczny wzrost kierowanych do KIO spraw wiąże się w dużej mierze z niskim poziomem opłat, realnie obniżającym się każdego roku ze względu na rosnący poziom inflacji. Planowana obecnie podwyżka opłat ma zmniejszyć liczbę zaskarżania przetargów, co stało się łatwym narzędziem do blokowania inwestycji. W rezultacie zaplanowane przez GDDKiA inwestycje w budowę nowych szybkich dróg nierzadko zaliczają poślizg na samym starcie.

Tymczasem sami kierowcy, prócz zyskania nowych komfortowych odcinków, muszą się przygotować na uciążliwe inwestycje na istniejących trasach. W lipcu GDDKiA podpisała umowę na pierwszą część remontu autostrady A1 Pyrzowice – Piekary Śląskie oraz ogłosiła przetarg na kolejną. Wyremontowane zostaną ponad 3 km jezdni w kierunku Gliwic – od około 150 m za wiaduktem nad ul. Kościuszki w Siemoni do miejsca obsługi podróżnych Dobieszowice Zachód. Kolejny remont obejmie odcinek A1 o długości blisko 1,7 km w rejonie węzła Pyrzowice. To na początek, bo zdeformowany przez źle wykonaną podbudowę kilkunastokilometrowy fragment A1 z Pyrzowic do Piekar Śląskich, nazywany „falami Dunaju”, został podzielony na 13 niezależnych inwestycji, których termin i kolejność realizacji uzależnione są m.in. od stopnia uszkodzenia i deformacji poszczególnych fragmentów jezdni, a także możliwości technicznych i logistycznych. Kluczowa jest także możliwość zapewnienia płynności ruchu oraz pozyskania finansowania. Cały remont ma pochłonąć ok. 700 mln zł.

Naprawa „fal Dunaju” to jednak nic w porównaniu z przebudową autostrady A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią, gdzie zostanie dobudowany trzeci pas ruchu. Według najnowszego Generalnego Pomiaru Ruchu liczba pojazdów poruszających się każdego dnia tą drogą waha się od blisko 60 tysięcy w okolicy Łodzi do niemal 100 tysięcy w Warszawie. Dlatego ma to być jedna z najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych inwestycji ostatnich lat. Łączna długość A2 objęta inwestycją wynosi 92 km, z czego 89 km to budowa dodatkowych pasów, a pozostałe 3 km obejmują prace na wysokości węzła Łódź Północ. Na początek poszerzony zostanie odcinek od węzła Grodzisk Mazowiecki do węzła Konotopa o długości 17,2 km, który za 257 mln zł rozbuduje Strabag. Szacowany koszt całego przedsięwzięcia to blisko 1,5 mld zł.